- 2026-01-22
- 43
- 7 minuty czytania
Kiedy wsparcie boli. O rodzinnych pułapkach kobiet, które prowadzą biznes
Nie każdy rodzaj WSPARCIA faktycznie wspiera. Kobiety prowadzące własny biznes często funkcjonują w złożonym układzie zależności rodzinnych, gdzie troska, dobre rady, oczekiwania i emocjonalne więzi tworzą sieć, która zamiast dodawać sił, potrafi je odbierać. Dodatkowo frazesy typu „siła w rodzinie” mogą bombardować, a prawda bywa bolesna. Obszary rodzinne potrafią być jednym z najtrudniejszych obszarów naszego życia.
Oczekujesz wsparcia od partnera czy partnerki i nawet, jeśli je masz, mogą zawodzić rodzice. Albo odwrotnie: rodzic stoi murem, ale w relacji partnerskiej jest niezrozumienie. Myślę, że każda kobieta prowadząca swój biznes miała choć raz ten moment: siedzi wieczorem nad laptopem, dziecko śpi, telefon milczy, a w głowie pojawia się ciche pytanie CZY NAPRAWDĘ MUSZĘ ROBIĆ TO WSZYSTKO SAMA?
Wsparcie może boleć, może być nieudolne, nie takie jakiego oczekujemy i wsparcia trzeba chcieć się uczyć. Wsparcie bywa bolesne nie dlatego, że bliscy chcą źle. Wręcz przeciwnie, najczęściej kieruje nimi troska, lęk o Ciebie, chęć chronienia. Ale pod tą troską kryją się mechanizmy, które z psychologicznego punktu widzenia mogą ograniczać Twoją sprawczość, podważać poczucie kompetencji i wzmacniać poczucie winy.
To nie są złe intencje to złożone emocjonalne wzorce rodzinne, które aktywują się szczególnie wtedy, gdy kobieta decyduje się iść swoją drogą: założyć firmę, inwestować w siebie, podejmować ryzyko, być liderką. Dla systemu rodzinnego to zmiana, a każda zmiana w systemie uruchamia napięcia i wiąże się z przeorganizowaniem przestrzeni.
To napięcie nie zawsze wyraża się wprost. Często przybiera formę troski, martwienia się, dobrych rad lub subtelnych sygnałów emocjonalnych. Niektórzy bliscy mogą nieświadomie próbować przywrócić dawną równowagę, nawet kosztem Twojej wolności, ambicji czy poczucia sprawczości.
Tak pojawiają się PUŁPAKI WSPARCIA, czyli sytuacje, w których ktoś z najlepszymi intencjami nieświadomie ogranicza Twoje możliwości.
KILKA RODZINNYCH WSPARCIOWYCH PUŁAPEK
1. Nadmierna troska, czyli kontrola w przebraniu miłości
Bliscy chcą, żebyś nie brała na siebie za dużo, nie przemęczała się, nie ryzykowała. Zamiast realnego zaufania, pojawia się przekaz: Nie wierzę, że dasz sobie radę sama. Nadopiekuńczość i lęk przed utratą kontroli mogą wywodzić się z własnych nieprzepracowanych lęków o bezpieczeństwo. To powoduje w nas ograniczenie autonomii i wzmacnianie wewnętrznego poczucia bezradności.
2. Emocjonalne szantaże i konflikt lojalności
„Jak możesz myśleć o sobie, kiedy dzieci cię potrzebują?”, „My w twoim wieku nie mieliśmy takich luksusów.” Te komunikaty uruchamiają konflikt lojalnościowy między potrzebą rozwoju a potrzebą przynależności. Następuje tutaj internalizacja rodzinnych przekonań o roli kobiety, że powinna dbać o wszystkich, zanim zadba o siebie. Wtedy włącza się poczucie winy, trudność w podejmowaniu decyzji korzystnych dla siebie, emocjonalne rozdwojenie. Co jak można się domyślić nie sprzyja nikomu.
3. Wspierające sabotowanie
To subtelna forma oporu. Deklaracje wsparcia bez realnego zaangażowania. „Jasne, rób swoje” mówi partner, po czym oczekuje, że obiad będzie na stole. Albo: „Super, że masz klientów”, ale w tym samym czasie pojawiają się komentarze: „Dzieci tęsknią, może trochę zwolnij”. Brak uznania dla nowej roli kobiety, nieświadomy opór wobec zmiany dynamiki sił w relacji. To często skutkuje poczuciem bycia niewidzialną i brakiem emocjonalnego oparcia mimo deklarowanej pomocy.
4. Porównywanie i dewaluacja
„Po co ci to wszystko, inni też pracują i nie robią z tego problemu.” „Zobacz, twoja siostra potrafi łączyć wszystko lepiej.” Tutaj może pojawiać się projekcja własnych frustracji i zazdrości. Bliscy, zamiast wspierać, próbują obronić własne poczucie wartości przez umniejszanie Twojemu wysiłkowi.
To może powodować poczucie podważenia poczucia kompetencji i wewnętrznego zaufania do siebie.
5. Emocjonalne rozszczepienie „Albo biznes, albo rodzina”
Często nie wprost wypowiedziane, ale silnie obecne w komunikatach: „Jeśli naprawdę kochasz rodzinę, nie poświęcałabyś im mniej czasu.” Dychotomiczne myślenie w systemie rodzinnym, brak elastyczności ról mogą powodować poczucie, że cokolwiek zrobisz, i tak coś lub kogoś zawiedziesz.
JAK ROZPOZNAĆ, ŻE WSPARCIE PRZESTAŁO WSPIERAĆ?
Zadaj sobie kilka pytań, nad którymi często nie myślimy, bo z automatu zakładamy, że wsparcie w rodzinie powinno być i to zawsze z dobrym efektem:
- Czy po rozmowie z bliskimi czuję się spokojniejsza, czy bardziej napięta?
- Czy mogę swobodnie mówić o swoich sukcesach, czy czuję, że muszę je minimalizować?
- Czy pomoc, którą dostaję, naprawdę odciąża mnie, czy raczej wiąże się z poczuciem długu lub winy?
- Czy czuję, że mogę podejmować decyzje zgodne ze sobą, czy wciąż boję się nie zranić innych?
- Czy wsparcie, którego doświadczam, daje mi przestrzeń, czy może odbiera mi powietrze?
Jeśli coraz częściej czujesz napięcie, poczucie winy lub wątpliwości zamiast realnej ulgi to jest już sygnał, że czas przyjrzeć się, czy to, co nazywasz wsparciem, naprawdę nim jest. Czasami podjęcie tematu w rodzinie, ustalenie granic i rozdanie nowych ról po zmianie (rozpoczęcie prowadzenia swojego biznesu) będzie wystarczające. Czasami będzie trzeba wejść jeszcze głębiej, ale zauważenie tego zjawiska, że wsparcie może boleć daje możliwość realnego wpływu. To pozwala na zdjęcie z pleców ciężaru odpowiedzialności za cudze emocje i zobaczyć, gdzie kończy się troska, a zaczyna kontrola.
PRAWDZIWE WSPARCIE
Prawdziwe wsparcie nie sprawia, że musisz się tłumaczyć. Nie uzależnia, nie stawia warunków, nie blokuje w wyrażaniu swojej opinii. Nie daje nieproszonych rad i nie odbiera głosu.
Daje przestrzeń na decyzje, na rozwój, na realizację siebie i na kreatywność. Kultura brania wszystkiego na swoje barki przez kobietę wciąż jest w Polsce bardzo silna.
Wiele kobiet prowadzących własny biznes nadal funkcjonuje w przekonaniu, że powinny równocześnie być niezawodną gospodynią domową, opiekunką, partnerką, matką, emocjonalnym kręgosłupem rodziny i jeszcze „ogarniętą” przedsiębiorczynią. To połączenie dwóch pełnoetatowych ról bez realnego wsparcia i bez możliwości żonglowania między tymi rolami nie będzie działać.
Brak przestrzeni na regenerację i własne potrzeby prędzej czy później zaczyna wyglądać jak: przewlekłe zmęczenie, przeciążenie emocjonalne, spadek nastroju, zaburzenia apetytu, wahania masy ciała i zaniedbywanie sygnałów z ciała. Jako psycholog i dietetyk widzę to w swojej pracy każdego dnia. Kobiety mówią mi: „Nagle przytyłam, nie wiem, kiedy to się stało”, „Nie mam, jak zadbać o siebie, ciągle coś jest ważniejsze”. To wcale nie jest kwestia braku wiedzy czy naszej motywacji tylko często braku przestrzeni. Kiedy cała energia idzie na utrzymanie domu, firmy i emocjonalnych potrzeb innych, trudno znaleźć choć chwilę na profilaktykę, regularny posiłek czy świadomy odpoczynek.
1 Comments
Kasiu, uwielbiam Twój punkt widzenia! ❤️ genialny artykuł.