• 2026-01-23
  • 0
  • 6 minuty czytania

Powieść, która łamie tabu: niepłodność w literaturze i biznesie – rozmowa z Angelą Węcką

Powieść, która łamie tabu: niepłodność w literaturze i biznesie – rozmowa z Angelą Węcką

Redakcja GIRLBOSSKIE: Jak zaczęła się twoja historia? Czy możesz podzielić się historią momentu, który był punktem zwrotnym dla Ciebie jako przedsiębiorczyni?

Angela Węcka: Zaczynałam jako pisarka i współzałożycielka niezależnego wydawnictwa Spisek Pisarzy, które tworzę razem z mężem. Punktem zwrotnym był moment, kiedy weszłam w proces leczenia niepłodności po wielu latach starań i zdałam sobie sprawę, że nigdzie nie znajduję historii kobiet takich jak ja, opowiedzianej bez lukru i bez happy endu na zawołanie w formie powieści. Zamiast zignorować swoją potrzebę wypisania się z trudnych emocji, postanowiłam zrobić z niego projekt – książkę i przestrzeń online, czyli właśnie „Klub Jednej Kreski”.

Wtedy dotarło do mnie, że przedsiębiorczość może polegać na tym, że z bardzo osobistego kryzysu warto zbudować coś, co da język i wsparcie innym kobietom. Coś, co pozwoli przerobić emocje i dać miejsce na myśli: aha, ja też tak mam!, zwłaszcza w procesie, który alienuje, który wykańcza i pozbawia sprawczości, tak potrzebnej przy prowadzeniu własnej firmy.

Jakie wydarzenie z Twojego życia zawodowego uznajesz za największy sukces i dlaczego?

Za największy sukces uważam to, że nie schowałam doświadczenia niepłodności do szuflady, tylko zamieniłam je w projekt literacko-biznesowy, z widokami na fundację. Napisałam powiesć w trakcie leczenia, które nie przyniosło mi dziecka, a równolegle buduję wokół niej nową markę: planuję spotkania online dla kobiet w niepłodności, spotkania offline, rozmowy z psychologami i działania edukacyjne. Wykorzystałam swoje pisarstwo nie tylko do tego, by tworzyć książki dla zysku, ale by książka mogła coś zmienić, komuś pomóc – przez długi czas, nie tylko chwilę od premiery.

Co uważasz za najbardziej kreatywną strategię marketingową, która przyniosła Ci sukces w biznesie?

Najbardziej kreatywną strategią okazało się mówienie o niepłodności wprost, bez filtrów i bez instagramowego udawania, że wszystko jest lekcją wdzięczności i cierpliwości. Zamiast obiecywać cudowne rozwiązania, stawiam na szczerość: opowiadam, ile ta droga kosztuje mnie emocjonalnie, zdrowotnie i finansowo. Łączę formy – powieść, rozmowy z psychologami, wsparcie środowiska, media społecznościowe – tak, żeby kobieta mogła wejść w „Klub Jednej Kreski” tam, gdzie jest jej najłatwiej. To buduje zaufanie i przyciąga dokładnie te osoby, którym naprawdę chcę pomóc. Mam dość ubarwiania rzeczywistości i pomijania kobiet, które pragną być mamami, a nie mogą – nawet poprzez in vitro.

Dlaczego zdecydowałaś się budować markę wokół tak trudnego tematu jak niepłodność i bezdzietność?

Bo zauważyłam, że w narracji o kobiecości brakuje miejsca dla tych, które dziecka mieć nie mogą – i że nie ma w mediach mowy o tym, ile pieniędzy i czasu zabiera nam leczenie, często bezskuteczne. Sama diagnostyka to często kilkanaście tysięcy złotych – bez obietnicy znalezienia przyczyny niepłodności.

„Klub Jednej Kreski” ma pokazać, że kobieta po nieudanym in vitro lub trudnym leczeniu nadal jest pełnoprawną bohaterką swojego życia: może rozwijać firmę, tworzyć, kochać i mieć prawo do wszystkich emocji, nie tylko do „dzielności”. Wydając tę powieść, chciałam poszerzyć definicję kobiecości o kobiety niepłodne – te, które są zwykle niewidzialne, którym wciska się toksyczną pozytywność, a które dźwigają ogromny ból na swoich plecach. Najczęściej w kompletnym milczeniu, nawet przed partnerem.

Jak praca z literaturą pomaga Ci oswajać własne doświadczenie niepłodności?

Pisanie jest dla mnie sposobem na uporządkowanie chaosu – także tego z gabinetów lekarskich i wyników badań. Kiedy zamieniam doświadczenie niepłodności w fabułę, mogę złapać dystans, nazwać emocje i nadać im strukturę. Bohaterki „Klubu Jednej Kreski” przechodzą przez sytuacje podobne do moich, ale literatura pozwala mi zobaczyć je z boku, a nie tylko z wnętrza bólu. Jednocześnie to jest moja praca: planuję książkę, działania wokół niej, budżet, dystrybucję. Dzięki temu niepłodność nie jest tylko prywatną tragedią, ale czymś, co mogę przepracować i przekuć w konkretny projekt, z którego korzystają też inne kobiety.

Co chciałabyś powiedzieć kobietom, które jednocześnie prowadzą firmę i przechodzą leczenie niepłodności?

Przede wszystkim: nie musisz być w tym wszystkim wojowniczką, która zawsze daje radę, która zawsze dowozi cele biznesowe, a po godzinach dzielnie znosi kolejne procedury medyczne. Leczenie niepłodności i obciążenie lekami oraz zastrzykami jest jak drugi etat, więc masz prawo zwolnić, odpuścić projekty, zmienić plany finansowe – bez poczucia porażki. Mnie pomogło przyznanie się przed sobą, że przez jakiś czas firma nie będzie rosła tak szybko, jak zakładałam, bo priorytetem jest moje zdrowie i psychika. Chciałabym, żeby więcej przedsiębiorczyń usłyszało, że ich wartość nie zależy od tego, czy urodzą dziecko ani od tego, ile projektów dowiozą w czasie leczenia.


niepłodność w literaturze i biznesieRozmówczyni wywiadu: Angela Węcka

Pisarka, przedsiębiorczyni i wydawczyni. Autorka powieści obyczajowych i romansów, współzałożycielka Wydawnictwa Spisek Pisarzy. Specjalistka, która wspiera twórców w drodze po literacki sukces. Nie wyobraża sobie codziennej pracy bez papierowego notesu i długopisu. Mieszka w drewnianym domu na wsi wraz z ukochanym mężem, gdzie z wielką radochą uprawia wszelkie możliwe warzywa. Gotowanie i pieczenie to jej sposób na relaks. Wyznaje zasadę, że w życiu ciągle trzeba się rozwijać.

www.spisekpisarzy.pl

Przeczytaj także

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *