- 2026-01-27
- 0
- 9 minuty czytania
Ochrona prywatności dzieci w internecie
Narodziny dziecka to ważny moment w życiu człowieka. Towarzyszy temu wiele emocji, w tym ogromna radość, którą chcemy dzielić się z innymi ludźmi. Już na etapie ciąży dzielimy się w sieci zdjęciami usg, wyborem imienia. Po narodzinach dziecka oczywiście obowiązkowo zdjęcie z metryczką, a wraz z kolejnymi etapami życia internetowa galeria i internetowy zbiór informacji na temat dziecka zaczyna się poszerzać. Czy tak powinno to wyglądać? Czy radość z bycia rodzicem usprawiedliwia takie zachowania?
Do czego prawo ma rodzic?
Z władzy rodzicielskiej wynika m.in. prawo do decydowania o publikacji wizerunku dziecka w internecie. Nie jest ono jednak nieograniczone. Publikacja wizerunku dziecka nie może stać w sprzeczności z obowiązkiem dbania o jego dobro i poszanowanie jego godności.
Za sprzeczny z tym obowiązkiem powinien być uznany sharenting, czyli bezrefleksyjne i nadmierne umieszczanie w internecie zdjęć z wizerunkiem dziecka, jak również innych treści zawierających informacje na jego temat.
Przed umieszczeniem jakiejkolwiek informacji na temat dziecka w internecie powinniśmy zadać sobie kilka pytań:
- Po co to robię?
- Czy mojemu dziecku przyniesie to jakąkolwiek korzyść?
- Czy chciałbym/chciałabym, żeby ktoś udostępnił takie informacje na mój temat albo takie zdjęcie przedstawiające mój wizerunek?
- I najważniejsze – czy, i jeśli tak, to jakie zagrożenie dla mojego dziecka niesie publikacja tych treści?
Ślad cyfrowy od poczęcia
Ślad cyfrowy to wszelkie informacje pozostawiane w internecie na swój temat. Bardzo często ślad cyfrowy dziecka powstaje jeszcze w okresie prenatalnym, kiedy udostępniane są zdjęcia USG, płeć, imię. Potem dochodzi do tego data urodzenia, waga i wzrost w momencie urodzenia, a z każdym dniem życia dziecka ten jego ślad cyfrowy się zwiększa.
Po co? Czy jest jakikolwiek logiczne uzasadnienie, poza chęcią pochwalenia się swoim dzieckiem? Dziecko to nie trofeum do chwalenia się. To człowiek, któremu należy się szacunek i poszanowanie jego praw.
Nie jest prawdą, że wygląd dzieci w kolejnych latach życia tak mocno się zmienia, że zaprzestanie publikacji zdjęć, kiedy dziecko będzie zdolne do wyrażenia sprzeciwu, załatwia sprawę. Dane biometryczne, takie jak geometria twarzy, kształt nosa, rozstaw oczu czy tęczówka oka są niezmienne. Z uwagi na ich niezmienność są to dane szczególnie chronione.
Zestawianie decydowania o publikacji wizerunku dziecka (a właściwie generalnie treści na jego temat) w internecie na równi z decyzją o wyborze przedszkola/szkoły dla dziecka czy z decyzjami dotyczącymi jego leczenia jest absurdalne. Rozwój dziecka, jego edukacja, dbanie o jego zdrowie to kwestie, o które jako rodzice mamy obowiązek się troszczyć! Zaniechanie posłania dziecka do szkoły czy jego leczenia to działanie wbrew dobru dziecka (w przeciwieństwie do zaniechania publikacji jego wizerunku w internecie).
Zagrożenia
Pomijając kwestie oczywiste, jak to, że ktoś może wykorzystać publikowane przez nas informacje do zbudowania w dziecku zaufania, a następnie wyrządzenia mu jakiejś krzywdy (np. porwania go, podając się za koleżankę mamy i uwiarygadniając to informacjami pozyskanymi z jej profilu), rozwój technologii przyniósł nowe zagrożenia. Jednym z nich jest technologia deepfake, która pozwala na podmianę na zdjęciu czy nagraniu twarzy, wkomponowanie tam twarzy z naszego zdjęcia. Wyobraź sobie, że ktoś to robi z twarzą Twojego dziecka…
Chociaż, chyba niektórzy nie muszą sobie tego nawet wyobrażać, bo od co najmniej kilku miesięcy na Facebooku prężnie działają grupy, w których rodzice udostępniają zdjęcia swoich dzieci i sami proszą, aby obcy ludzie przy użyciu sztucznej inteligencji te zdjęcia przerabiali. Czy jest to rozsądne? Absolutnie nie.
Kilka miesięcy temu głośno było o sprawie uczniów jednej ze szkół, którzy wygenerowali przy użyciu sztucznej inteligencji nagie zdjęcie swojej koleżanki z jej „normalnego” zdjęcia. Czy naprawdę my jako rodzice chcemy dokładać do tego cegiełkę i zwiększać ilość materiału w internecie, na bazie którego takie treści mogą zostać wygenerowane?
Odkładając na bok rozwój nowych technologii nie możemy zapomnieć również o przemocy rówieśniczej, wyśmiewaniu przez inne dzieci. Wstawiając do internetu zdjęcie brudnego bobaska z etapu rozszerzania diety rzadko myślimy o tym, że za kilka lat to zdjęcie mogą znaleźć koledzy ze szkoły naszego dziecka i używać go do naśmiewania się z niego na forum klasowym. Czy naprawdę dla kilku serduszek warto na to swoje dziecko narażać?
Prywatność dziecka a szkoła
Dbanie o prywatność dziecka nie ogranicza się wyłącznie do zaniechania publikowanie samodzielnie takich treści w internecie. Niestety w dzisiejszych czasach większość placówek oświatowych czy podmiotów organizujących zajęcia dodatkowe dla dzieci, mocno stawia na marketing w internecie. A najłatwiejszym sposobem na przyciągnięcie zainteresowania jest dla nich publikowanie wizerunku uczniów czy dzieci uczęszczających na zajęcia. Aleksandra Rodzewicz w swoim wystąpieniu na jednej z konferencji użyła mocnego zdania: „Twarzą polskiej edukacji stała się twarz dziecka” i nie sposób się z nią nie zgodzić. Pamiętaj – jako rodzic nie tylko nie musisz, ale wręcz nie powinieneś wyrażać na to zgody. Publikowanie takich zdjęć na stronie szkoły czy klubu sportowego, oprócz oczywistego naruszania prywatności dziecka, wpływa na obniżenie poziomu jego bezpieczeństwa, bo postronne osoby łatwo mogą wejść w posiadanie informacji, do jakich placówek uczęszcza dziecko.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że w żadnym wypadku nie można uzależnić przyjęcia dziecka do placówki (szkoły, przedszkola) czy też na zajęcia dodatkowe od wyrażenia zgody na publikację wizerunku dziecka na stronie internetowej placówki czy klubu. Takie zasady nie mają oparcia w obowiązujących przepisach.
Niestety, w praktyce to rodzice dbający o prywatność swojego dziecka spotykają się z nieprzychylnymi reakcjami osób zarządzających takimi placówkami, bo generują dla nich problem. Brak zgody rodziców pojedynczego dziecka na tle całej grupy sprawia, że za każdym razem pracownicy placówki muszą pamiętać, aby to właśnie jego wizerunek na zdjęciach został zanonimizowany. Niektórzy sięgają po dość drastyczne środki i wręcz wypraszają te dzieci na czas wykonywania zdjęć, ale takie praktyki zdecydowanie nie powinny mieć miejsca. Dziecko nie może być odsuwane od grupy tylko z tego powodu, że rodzice dbają o jego prywatność i bezpieczeństwo.
Obowiązkiem przedszkola czy szkoły nie jest działalność promocyjna. Jako rodzice możemy, a wręcz powinniśmy walczyć z używaniem do takiej promocji wizerunku naszych dzieci.
Zarabianie na wizerunku dzieci
Nie sposób pominąć jeszcze jednej, dość powszechnej kwestii – zarabiania na wizerunku dzieci. Wiele firm ma w swojej ofercie produkty dla dzieci – czy to spożywcze, czy to zabawki czy kosmetyki. Dla właścicieli firm najłatwiejszym sposobem na reklamę takiego produktu jest zatrudnienie do tego influencerów, którzy sami posiadają dzieci i pokażą w treściach na swoim koncie jak na co dzień te produkty stosują. Niektórzy rodzice tłumaczą się tym, że te zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczają na potrzeby dziecka czy wręcz odkładają je na konto „na przyszłość”. Natomiast w internecie aż roi się od ogłoszeń, gdzie poszukiwani są mali modele do bycia twarzą jakiejś marki za kosmetyki o wartości 100 zł czy buty o wartości 200 zł i wierzcie mi – zgłoszeń pod takimi ogłoszeniami jest mnóstwo! Naprawdę, wizerunek Waszego dziecka jest dla Was wart tylko tyle?
Podsumowując
Pamiętaj – Twoje dziecko polega na Tobie w zakresie dbania o jego bezpieczeństwo i ochronę jego praw. Nie publikuj w internecie treści, które w jakikolwiek sposób mogą narażać bezpieczeństwo Twojego dziecka.
Wizerunek jest jedną z danych osobowych chronionych przez RODO – w preambule do przepisów podkreślono, że szczególnej ochrony danych osobowych wymagają dzieci, „gdyż mogą one być mniej świadome ryzyka, konsekwencji, zabezpieczeń i praw przysługujących im w związku z przetwarzaniem danych osobowych”. Jako dobro osobiste wizerunek objęty jest również ochroną wynikającą z przepisów Kodeksu cywilnego. Co to oznacza w praktyce? Ten, kogo dobra osobiste naruszono, może żądać zaprzestania naruszenia (w tym przypadku np. usunięcia zdjęcia z sieci), usunięcia jego skutków (np. złożenia oświadczenia zawierającego przeprosiny), a także zadośćuczynienia i naprawienia wyrządzonej w ten sposób szkody.
Co przyniesie przyszłość?
W kolejnych latach osiągną pełnoletność dzieci, których życie od samego początku było dokumentowane w sieci. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że rozpocznie to falę procesów przeciwko rodzicom za publikację ich wizerunku oraz wielu szczegółów z prywatnego życia w internecie.
Autorka artykułu: Patrycja Pieszczek-Bober
Prawniczka, absolwentka prawa oraz studiów podyplomowych z zakresu prawa medycznego i bioetyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie aplikantka radcowska. Ekspertka w zakresie prawa medycznego. Od 2020 roku na instagramie dzieli się wiedzą z zakresu prawa medycznego oraz prawa farmaceutycznego, a w ostatnich 2 latach zajmuje się edukacją również z zakresu ochrony prywatności dzieci w internecie.

