- 2025-11-27
- 290
- 15 minuty czytania
„Z determinacji rodzi się sukces” – rozmowa z Natalią Krygowską
Kiedy zakładałaś KRG Media, nie miałaś zaplecza w postaci „znajomości”. Co było w takim razie Twoim największym kapitałem na starcie – wiedza, determinacja, a może potrzeba niezależności?
Kiedy zakładałam KRG Media, faktycznie nie miałam żadnych „wejść” ani znajomości, które mogłyby mi otworzyć drzwi. I paradoksalnie to właśnie stało się moją siłą. Moim największym kapitałem na starcie była determinacja połączona z ogromną potrzebą niezależności. Wiedzę zdobywałam sama – testując, obserwując i pracując więcej, niż ktokolwiek wtedy ode mnie oczekiwał. Ale to właśnie upór i konsekwencja sprawiły, że mimo braku kontaktów potrafiłam stworzyć pierwsze projekty, które zaczęły na siebie pracować. Każdy sukces, nawet najmniejszy, był efektem pracy, a nie znajomości. Moja firma jest świeża, w marcu dopiero będzie świętować rok, ale wyrosła z przekonania, że jeśli nie masz zaplecza, tworzysz je krok po kroku: klient po kliencie, wynikiem po wyniku.
Jakie emocje towarzyszyły Ci na początku drogi – bardziej ekscytacja czy strach? I co było źródłem największych obaw?
Na początku drogi towarzyszyła mi mieszanka emocji – z jednej strony ogromna ekscytacja, bo robiłam coś swojego, według własnych zasad, z drugiej strony naturalny strach przed nieznanym. Największe obawy wynikały głównie z braku pewności – czy uda mi się znaleźć pierwszych klientów, czy moja wiedza wystarczy, by konkurować na rynku, i czy podejmowane decyzje przyniosą realne efekty. Ale szybko zrozumiałam, że każda przeszkoda to jednocześnie lekcja i okazja do rozwoju.
Czy pamiętasz moment, w którym poczułaś, że jako kobieta przedsiębiorczyni musisz udowadniać więcej – sobie, klientom, światu?
Zrezygnowałam z bardziej przewidywalnych opcji po studiach i postawiłam na coś, co dawało mi poczucie niezależności i możliwość tworzenia od podstaw. Na początku nie było łatwo – musiałam udowadniać, że mój pomysł ma sens, że potrafię zdobywać klientów i realizować projekty na wysokim poziomie. Ciężka praca jest jednak niewidoczna, a sukces łatwo ocenić w sposób powierzchowny – niektórzy od razu myślą, że ma się coś dzięki znajomościom, podczas gdy za każdym efektem stoi mnóstwo godzin nauki, testowania i konsekwentnego działania.
Każdy drobny sukces, każda pozytywna reakcja klienta pokazywały mi, że warto było zaufać sobie i swojej wizji. To była ogromna lekcja konsekwencji i odwagi. Nauczyłam się, że w biznesie kluczowe jest działanie i wytrwałość, a nie cudowne wejścia czy szybkie sukcesy. Każdy projekt, każde wyzwanie, które udało mi się pokonać, budowały moją pewność siebie i przekonanie, że własna droga, choć trudniejsza, daje największą satysfakcję.
Z jakimi stereotypami na temat kobiet w biznesie zetknęłaś się, budując własną agencję?
Największym stereotypem, z którym się spotkałam, był pogląd, że żeby prowadzić agencję social media, trzeba mieć odpowiednie „papierki” i skończone studia z marketingu. Nie mam formalnego wykształcenia w tej dziedzinie, więc wielu zakładało, że nie poradzę sobie w branży i że mój biznes nie ma szans na sukces. Oczywiście pojawiały się wpadki i błędy, bo każdy zaczyna gdzieś od zera, ale ja nigdy nie należałam do osób, które szybko się poddają, a ewentualny chaos traktuję raczej jak darmową lekcję, niż powód do dramatów.
Jak wyglądał Twój pierwszy klient i pierwsza współpraca, która dała Ci poczucie: „To ma sens, idę w dobrą stronę”?
Mój pierwszy klient to był mały salon kosmetyczny, który nie miał dużego kapitału, a ja nie miałam jeszcze doświadczenia, żeby od razu brać duże kwoty. Dlatego ta współpraca była dla mnie sposobem na budowanie doświadczenia krok po kroku. Pamiętam, jak wspólnie pracowaliśmy nad strategiami w social media, testowaliśmy różne pomysły i uczyliśmy się na bieżąco. Dzięki temu udało nam się osiągnąć naprawdę duże efekty – podwoiliśmy sprzedaż, a ja zyskałam ogromną motywację i poczucie, że to, co robię, naprawdę ma sens. Dzisiaj już nie współpracuję z tym salonem, ale to właśnie ta firma dała mi początek i pierwszą wiarę w to, że moja droga w social media może przynosić realne rezultaty.
Co było największym wyzwaniem w pierwszym etapie rozwoju KRG Media – brak stabilności finansowej, samotność decyzyjna czy presja bycia „od wszystkiego”?
Myślę, że największym wyzwaniem w pierwszym etapie KRG Media nie była stabilność finansowa. Pieniądze można wypracować, wystarczy konsekwentnie inwestować i pamiętać, że czasem są, a czasem ich chwilowo brak – to naturalna część prowadzenia biznesu. Największym wyzwaniem, tak jak Pani to nazwała, była samotność decyzyjna. Nie miałam w swoim otoczeniu nikogo, kto znałby się na biznesie albo miał doświadczenie w prowadzeniu firmy, więc każdą decyzję musiałam podejmować sama. To potrafiło być przytłaczające, bo każdy wybór niósł ze sobą odpowiedzialność. A ja po prostu, świeżo po studiach, wymyśliłam sobie coś tak mocno i postanowiłam w to iść, nawet jeśli nikt nie dawał temu większych szans.
Presja bycia „od wszystkiego” też jest trudna, ale ja naprawdę lubię to, co robię. Czasem robię rzeczy ponad standard, po prostu dlatego, że kocham swoją pracę i chcę, żeby wszystko było dopracowane. Właśnie ta pasja pozwala mi znosić trudniejsze momenty i czerpać satysfakcję z każdego sukcesu, nawet jeśli wymaga on ode mnie dużo wysiłku.
Jak radziłaś sobie z momentami zwątpienia i zmęczenia, które są naturalne przy budowaniu firmy od podstaw?
Momentów zwątpienia i zmęczenia oczywiście nie da się całkowicie uniknąć, zwłaszcza gdy buduje się firmę od podstaw. Dla mnie ogromną motywacją było to, że kiedyś sobie obiecałam, że nie dam satysfakcji tym, którzy przekreślali mój pomysł i wątpią w to, co robię. Przypominałam sobie, dlaczego w ogóle zdecydowałam się iść tą drogą – pasja do social media i chęć tworzenia czegoś własnego.
Oczywiście nie mam wśród znajomych osób, które znałyby się na biznesie, ale pojawiają się przy mnie ludzie, którzy dają mi wsparcie, podpowiadają, dopingują i wierzą we mnie – to dla mnie naprawdę dużo i dodaje siły w trudnych momentach. Pomagało też dzielenie dużych wyzwań na mniejsze kroki – zamiast skupiać się na całym ogromnym projekcie, koncentrowałam się na tym, co mogę zrobić tu i teraz. Czasem wystarczył krótki reset, chwila oddechu, żeby wrócić z nową energią. Z drugiej strony, trudne momenty pokazywały mi, że naprawdę daję z siebie wszystko, a każdy wysiłek ma sens.
Czy był moment, w którym musiałaś dokonać trudnej, niepopularnej decyzji, która z perspektywy czasu okazała się przełomowa?
Tak, był taki moment. Na początku KRG Media miałam propozycję współpracy od klienta, który oferował naprawdę duże kwoty – praktycznie każdy by w to wszedł. Dla mnie jednak było jasne, że nie mogę podjąć tej współpracy, bo wartości i sposób działania tego klienta nie pasowały do tego, jak chcę prowadzić agencję. Zrezygnowałam, mimo że była to trudna decyzja i wielu w moim otoczeniu jej nie rozumiało.
Z perspektywy czasu okazało się to przełomowe – pozwoliło mi skupić się na klientach, z którymi mogę realnie współtworzyć strategie, budować efekty i realizować projekty zgodne z moją wizją.
Jak zmieniłaś się jako kobieta i liderka od czasu, gdy zaczynałaś swoją drogę biznesową do dziś?
Myślę, że zmieniłam się bardzo od czasu, gdy zaczynałam swoją drogę biznesową. Może nie nazwałabym siebie liderką – to dla mnie duże słowo – ale z pewnością nauczyłam się dużo o sobie, o ludziach i o tym, jak prowadzić firmę. Przede wszystkim zrozumiałam, że spotykamy w życiu różne osoby – z różnymi oczekiwaniami, podejściem do pracy i sposobem myślenia. To nauczyło mnie cierpliwości, elastyczności i umiejętności podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach.
Jako kobieta i człowiek nauczyłam się też, że sukces czasami zmienia relacje. Niektórzy znajomi mogą się odsunąć – być może dlatego, że Twój sukces jest dla nich „za ciężki”, albo po prostu uznali, że się „zmieniłaś”. Oczywiście zmieniłam się, ale dlatego, że się rozwijam i uczę na własnej drodze, nie żeby odcinać innych.
Nauczyłam się też radzić sobie ze stresem i niepewnością – wypracowałam sposób, żeby w chwilach, gdy wszystko wydaje się trudne, zachować spokój i skupienie na tym, co naprawdę ważne. Stałam się pewniejsza siebie i bardziej świadoma własnych kompetencji, a każde doświadczenie, zarówno sukcesy, jak i wpadki, nauczyło mnie wartości konsekwencji i wytrwałości. Najważniejsze jest to, że dziś wiem, że prowadzenie firmy to nie tylko realizacja projektów, ale też odpowiedzialność za decyzje i za to, jak buduję swoją markę. Dzięki temu czuję satysfakcję i spokój, bo wiem, że idę własną drogą, w zgodzie z tym, co dla mnie ważne.
Co Twoim zdaniem najczęściej powstrzymuje kobiety przed ruszeniem z własnym biznesem mimo potencjału i kompetencji?
Szczerze? Myślę, że najczęściej kobiety powstrzymuje rodzina i ugruntowane przekonanie, że lepiej iść na etat – tam jest stabilnie, bezpiecznie i mniej stresu. To bardzo naturalne i nie ma w tym nic złego, bo własny biznes niesie ze sobą niepewność i ryzyko. Do tego dochodzi zwyczajny strach – przed wahaniami zarobków, przed tym, że coś może się nie udać, przed odpowiedzialnością za wszystkich i wszystko.
Wiele kobiet ma potencjał i kompetencje, żeby prowadzić firmę, ale te czynniki powodują, że trudno zrobić pierwszy krok. I to jest całkowicie zrozumiałe – ważne, żeby mieć świadomość, że te obawy można przepracować i mimo nich iść w swoją drogę.
Jakie cechy okazały się kluczowe w budowaniu KRG Media – odwaga, konsekwencja, elastyczność czy coś zupełnie innego?
Przede wszystkim ogromna konsekwencja i determinacja. Budowanie KRG Media, ale też jakiegokolwiek innego biznesu to czasami praca po nocach, działania w chwilach, gdy inni odpoczywają, a nawet poświęcenie momentów rodzinnych, tego nie da się uniknąć, jeśli naprawdę chce się coś osiągnąć.
Do tego dochodzi ambicja – może czasem taka niezdrowa, bo czasami pcha człowieka do granic możliwości, ale bez niej trudno byłoby iść do przodu, podejmować wyzwania i nie bać się trudnych decyzji. Myślę też, że elastyczność jest ważna, bo w branży social media sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie i trzeba umieć reagować, testować nowe pomysły i uczyć się na bieżąco.
Czy prowadzenie własnej agencji dało Ci większe poczucie wolności, czy raczej uświadomiło, jak dużą odpowiedzialnością jest przedsiębiorczość?
Myślę, że dało mi i jedno, i drugie. Prowadzenie własnej agencji daje ogromną wolność – mogę sama decydować o tym, jak wygląda mój tydzień, planować wyjazdy czy łączyć pracę z życiem prywatnym w sposób, który dla mnie ma sens. To naprawdę cenna część tej pracy.
Z drugiej strony, przedsiębiorczość uświadamia, jak dużą odpowiedzialnością jest prowadzenie firmy – nie chodzi tylko o finanse, ale też o ludzi, decyzje, klientów i długofalowe konsekwencje każdego działania. To dwie strony medalu – wolność i odpowiedzialność idą w parze, i właśnie to sprawia, że prowadzenie własnego biznesu jest tak intensywne, wymagające, ale jednocześnie satysfakcjonujące.
Jak definiujesz dziś „sukces” w biznesie – czy to liczby, styl życia, niezależność, a może coś głębszego?
Dwa lata temu marzyłam o tym, co mam dzisiaj – o własnej agencji, klientach i efektach mojej pracy. Dziś mam to, czego pragnęłam, ale chcę więcej i patrzę na sukces nieco inaczej. Dla mnie to już nie tylko liczby czy styl życia, ale przede wszystkim możliwość poznawania wartościowych osób – klientów, partnerów, ludzi z branży, którzy inspirują, uczą i motywują do działania.
Sukces mierzę też dziś w zupełnie inny sposób – nie w liczbach na koncie, ale w ludziach i ich dobroci. Może niektórzy uznaliby to za małostkowe, ale dla mnie imponuje bycie dobrym człowiekiem i możliwość otaczania się osobami, które mają podobne wartości. To jest mój sukces – świadomość, że pracuję w środowisku pełnym inspirujących, wartościowych ludzi, i że sama mogę tworzyć przestrzeń, w której dobro i rozwój mają znaczenie.
Jaką radę dałabyś kobiecie, która ma pomysł na biznes, ale nie wierzy, że bez znajomości i kapitału ma realne szanse?
Moja rada jest prosta, ale głęboka – bądź kobietą, która ma pieniądze w portfelu, wiedzę w umyśle, dobroć w sercu, pewność siebie na twarzy i odpowiedzialność w duszy. To tekst, który mam wydrukowany i trzymam w portfelu jako codzienną przypominajkę. Wierz w siebie, pozostań sobą i pamiętaj, że prawdziwe możliwości nie zależą od znajomości czy wielkiego kapitału – ja i mnóstwo kobiet, które znam, osiągamy bardzo dużo bez znajomości.
Nie bój się zaczynać od małych kroków i uczyć się na błędach. Sukces nie musi oznaczać ogromnego biznesu, może to być bycie dobrą mamą, właścicielką małego sklepiku, sprzedawanie kilku sztuk swojego rękodzieła miesięcznie. Wszystko, co robisz z pasją i konsekwencją, ma znaczenie i jest Twoim sukcesem. Najważniejsze to ufać sobie, tworzyć własną drogę w zgodzie z wartościami i nie poddawać się presji otoczenia.
Gdybyś miała opisać swoją drogę jedną myślą, która ma dodać odwagi innym kobietom – co by to było?
Masz prawo marzyć o życiu większym niż to, które inni sobie dla Ciebie wyobrazili. Twoje ambicje, Twoja droga i Twoje decyzje są ważne – nie rezygnuj z nich tylko dlatego, że ktoś ma wobec Ciebie mniejsze oczekiwania niż Ty sama.
Rozmówczyni wywiadu: Natalia Krygowska
Natalia Krygowska to 26‑letnia przedsiębiorczyni z małej miejscowości Jedlicze na Podkarpaciu, która udowadnia, że pasja i determinacja potrafią przełamać wszystkie ograniczenia. Założycielka agencji KRG Media, w której łączy kreatywność z wynikami, budując marki w social media w sposób autentyczny i skuteczny.
Autorka bestsellerowego ebooka „#Hasztag Sukces” w Empiku, w którym dzieli się swoją drogą od lokalnych marzeń do realnych biznesowych osiągnięć. Natalia inspiruje kobiety do podejmowania odważnych decyzji, pokazując, że sukces nie zależy od wielkiego kapitału ani znajomości, ale od odwagi, konsekwencji i wartości, które wnosisz w swoje działania.
Dzięki determinacji i nieustannej ambicji Natalia pokazuje, że prawdziwy sukces to nie tylko liczby na koncie, ale również relacje, pasja i możliwość kreowania przestrzeni dla inspirujących ludzi.

