- 2026-09-16
- 0
- 9 minuty czytania
Co decyduje o zaproszeniach do wystąpień?

Rozwijasz markę osobistą, jesteś aktywna w social mediach, nagrywasz, komentujesz i dzielisz się wiedzą, która w Twoim odczuciu, naprawdę ma wartość, a mimo to wciąż trudno jest Ci przebić się na scenę eventową czy do świata podcastów. To moment, w którym pojawia się frustracja i pytanie: co jeszcze powinnaś zrobić, żeby ktoś w końcu Cię zauważył? Bo przecież robisz „wszystko, co trzeba”. Tylko że… to „wszystko” bardzo często dzieje się w ciszy.
Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze propozycje przychodzą wtedy, kiedy najmniej się ich spodziewasz. Często w tym momencie pojawia się zaskoczenie: „Jak oni mnie znaleźli?”, „Czy ja jestem gotowa?”, „Dlaczego akurat ja?”. To nie jest przypadek. To efekt działań, które przez długi czas były niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale konsekwentnie budowały Twoją pozycję. Dzieje się tak wtedy, kiedy:
- publikujesz regularnie, nie uzależniając swojej motywacji od virali,
- masz jasno określone, do kogo mówisz i po co to robisz,
- trzymasz się swoich wartości, zamiast podążać za każdą chwilową modą,
- specjalizujesz się w konkretnym obszarze, nawet jeśli ma on kilka odcieni,
- Twoje treści są rozpoznawalne i spójne,
- budujesz swój wizerunek świadomie, również wizualnie,
- masz odwagę mówić własnym głosem, nawet jeśli nie wszystkim się to spodoba,
- dbasz o to, gdzie i w jakim kontekście się pokazujesz,
- rozwijasz relacje, bo networking to jedna z najpotężniejszych dźwigni widoczności,
- nie ignorujesz swojej obecnej społeczności, czekając „aż będzie większa”,
- komunikujesz wartość dla odbiorcy, zamiast skupiać się wyłącznie na sobie.
To wszystko razem tworzy fundament, który, choć często niedoceniany, jest kluczowy.
Góra lodowa, której nie widać
To, co widzisz na zewnątrz, to tylko wierzchołek góry lodowej. Wiele osób zakłada, że wystarczy mieć dobrze przygotowaną stronę internetową, portfolio czy ofertę, żeby ktoś sam się odezwał. Czasami tak się dzieje, ale najczęściej dopiero wtedy, gdy Twoja widoczność została już wcześniej zbudowana gdzie indziej. Autentyczność nie polega na pokazywaniu wyłącznie efektów, polega na pokazywaniu drogi. Proces, emocje, momenty zwątpienia, małe zwycięstwa i duże przełomy to właśnie one budują prawdziwe zainteresowanie. Dzięki nim odbiorca zaczyna rozumieć, kim jesteś, przez co przeszłaś i co stoi za tym, co dziś reprezentujesz. I dopiero wtedy pojawia się coś najcenniejszego: ciekawość.
Kiedy przeglądam zgłoszenia do wystąpień trafiam na deklaracje typu: „Chcę inspirować innych” albo „Mam ciekawą historię i chcę się nią podzielić”. Problem w tym, że to nie Ty decydujesz, czy inspirujesz, decyduje odbiorca. Jeśli w komunikacie pojawia się głównie potrzeba pokazania siebie, bardzo łatwo wyczuć, że stoi za tym bardziej ego niż realna wartość dla drugiej strony.
I właśnie dlatego takie zgłoszenia często odpadają już na starcie. Zupełnie inaczej odbierane są osoby, które mówią konkretnie: co robią, komu pomagają, jakie problemy rozwiązują i z czym realnie się zmierzyły – również w kontekście sukcesów, które wcale nie zawsze są łatwe do udźwignięcia. To właśnie tam zaczyna się prawdziwa historia, która ma znaczenie.
Podobny mechanizm działa przy wyborze prelegentów na konferencje. Czasy, w których na scenie pojawiały się wyłącznie „duże nazwiska”, powoli odchodzą i bardzo dobrze. Coraz częściej pojawia się przestrzeń dla nowych osób, które wnoszą świeżość, autentyczność i realną energię do kontaktu z odbiorcą. Proces wyboru często wygląda bardziej strategicznie, niż mogłoby się wydawać. Najpierw analizowane są potrzeby odbiorców ich wyzwania, problemy i tzw. „progi bólu”. Następnie dobierane są tematy, które na te potrzeby odpowiadają. Dopiero później zaczyna się szukanie konkretnych osób.
Organizatorzy wpisują frazy w wyszukiwarki, przeglądają profile w social mediach, analizują wystąpienia, styl komunikacji, sposób mówienia, energię, autentyczność i dopasowanie do grupy docelowej. Często pojawiają się też rekomendacje i opinie z wcześniejszych wydarzeń. To nie jest przypadek, to jest research. Nigdy nie wiesz, kto właśnie trafia na Twój profil, kto obserwuje Cię z ukrycia, kto zapisuje Twoje treści albo komu algorytm właśnie Cię pokazuje. Dlatego konsekwencja ma ogromne znaczenie, ale sama konsekwencja nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią komunikat: „Jestem gotowa”. Bo warto nie tylko robić swoje, ale też mówić o tym głośno, zgłaszać się, wychodzić z inicjatywą i dawać sobie szansę.
Najgorsze, co możesz usłyszeć, to „nie”. A „tak” bardzo często przychodzi szybciej, niż się spodziewasz.
Trzymam za Ciebie kciuki.
Autorka artykułu: Olga Palka
Olga Palka – podcasterka, konferansjerka prestiżowych wydarzeń i strateg organizacji konferencji. Prowadzi podcast „Opal w kamerze”, w którym porusza tematy ze świata psychologii, biznesu i dobrostanu.



