• 2026-10-16
  • 0
  • 12 minuty czytania

Pułapka bycia 'człowiekiem od wszystkiego’. Jak odpuścić to, co nie jest Twoją naturalną supermocą – rozmowa z Aleksandrą Gładysz

Pułapka bycia 'człowiekiem od wszystkiego’. Jak odpuścić to, co nie jest Twoją naturalną supermocą – rozmowa z Aleksandrą Gładysz

„Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego” i choć śmiejemy się z tego powiedzenia, w życiu zawodowym automatycznie o nim zapominamy. Zamiast szlifować swoje najsilniejsze atuty, spędzamy długie godziny na walce z zadaniami, które wywołują w nas jedynie frustrację. Efekt? Przestajemy być ekspertami, a stajemy się wiecznie zmęczonymi wykonawcami.

Przekonanie, że musimy ogarniać każdy detal, to jedna z najczęstszych pułapek współczesnej kariery. Dziś sprawdzamy, jak z niej uciec, oddelegować to, co nas spowalnia, i na nowo odkryć swoją prawdziwą unikalną wartość. O tym, jak odpuścić te czynności, które nie do końca są naszą supermocą a skupić się na tych w których faktycznie jesteśmy dobrzy opowiada Aleksandra Gładysz – psycholog, szkoleniowiec biznesowy i certyfikowany trener FRIS® a także zdobywczyni Kursora Roku 2025 w kategorii Firma Roku.

Ola Gościniak: Jakie są pierwsze sygnały ostrzegawcze zarówno w ciele i w kalendarzu, że znowu bierzesz na siebie zadania poza Twoim polem ekspertyzy?

Aleksandra Gładysz: Ciało i kalendarz dają znać dużo wcześniej, zanim sami przed sobą przyznamy, że bierzemy na siebie zbyt wiele. W ciele czujemy to od razu i to dosłownie- spięty kark, płytszy oddech i to charakterystyczne uczucie spięcia w brzuchu. Rano wstajemy i chociaż spaliśmy te siedem czy osiem godzin, od razu czujemy zmęczenie. To czysta fizjologia- kiedy bierzemy się za rzeczy, w których nie czujemy się pewnie i nie mamy w nich wprawy, nasz organizm spina się i działa w trybie ciągłego zagrożenia.

W kalendarzu widać to jeszcze szybciej. Pierwszy sygnał to całkowity brak luzu, czyli brak tzw. buforów czasowych choćby na złapanie oddechu. Dzień zaczyna przypominać drobiazgową listę zadań do odhaczenia i zamiast zająć się kluczowymi sprawami, które naprawdę ciągną biznes do przodu, gasimy małe pożary, które dają nam poczucie bycia zajętymi. Odkładamy strategiczne decyzje na „jutro”, bo dzisiaj zjadła nas bieżączka.

Co najbardziej karmi syndrom „sama zrobię to najlepiej”?

Przede wszystkim nasza własna potrzeba kontroli i lęk, że gdy oddamy zadanie, to ktoś je po prostu zepsuje. Mamy w głowie taki cichy błąd myślowy- jeśli ktoś robi coś inaczej niż my, to automatycznie wydaje nam się, że robi to gorzej. Tymczasem w biznesie liczy się dowieziony efekt i zrealizowany cel, a nie to, czy ktoś powtórzył dokładnie nasze kroki.

Pod tym wszystkim bardzo często kryje się też podświadoma potrzeba bycia niezastąpionymi. Lubimy czuć, że bez nas cała firma czy projekt się zawali, bo to daje nam chwilowe poczucie, że jesteśmy potrzebni i ważni. To jest jednak pułapka, bo w ten sposób sami budujemy sobie klatkę. Dochodzi do tego jeszcze brak zwykłych, prostych procedur w firmie-kiedy nie ma spisanych zasad, łatwiej powiedzieć „sama zrobię to szybciej”, niż usiąść i kogoś tego nauczyć. Dopóki nie zrozumiemy, że zadanie zrobione przez kogoś na 80% naszych oczekiwań jest lepsze niż robienie wszystkiego samemu na 100% kosztem zdrowia, będziemy w tym tkwić.

Jaką rolę w byciu „człowiekiem od wszystkiego” gra przekonanie, że musimy być stale zajęci, aby czuć się wartościowi?

Niestety potężną. Sama wychowałam się w przekonaniu, że jeśli chce się dobrze żyć, to po prostu trzeba ciężko i dużo pracować. Przez lata myślałam, że sprawnie działający biznes zależy od tego, jak bardzo jestem zajęta i ile godzin spędzam w pracy. Wpoiło się nam myślenie, że wysiłek i ciągła krzątanina to jedyna miara tego, czy jesteśmy wartościowi i odpowiedzialni. Dlatego tak często mylimy po prostu ciągłą aktywność z osiąganiem realnych wyników.

Kiedy nasze poczucie wartości zależy od tego, ile pozycji skreślimy dzisiaj z listy zadań, każda wolna chwila zaczyna wywoływać niepokój i poczucie winy. Zamiast usiąść i pomyśleć nad kierunkiem rozwoju firmy, szukamy sobie jakiegokolwiek zajęcia, żeby tylko zagłuszyć ten dyskomfort. Odpuszczenie prostego zadania traktujemy wtedy nie jako mądrą decyzję biznesową, ale jak własną słabość. Tu pojawia się pierwsza pokusa i w mojej ocenie czerwona lampka- chęć bycie „od wszystkiego” staje się bezpieczną wymówką, bo zajmowanie się drobiazgami daje szybką satysfakcję ze skreślonego punktu, podczas gdy trudne decyzje strategiczne wymagają odwagi. Dziś świadomie sama o to dbam, żeby nie wpadać w tę pułapkę. To jest wyłącznie kwestia tego, czy codziennie pilnujemy własnych granic, czy bezwiednie poddajemy się starym nawykom.

Dlaczego słowo „nie” wywołuje w nas tak duże poczucie winy, nawet gdy z góry wiemy, że zadanie nas przeciąży?

Moim zdaniem dlatego, że często mylimy odmowę wykonania jakiejś rzeczy z odrzuceniem drugiego człowieka. Od małego uczy się nas, żeby być pomocnymi, miłymi i ze wszystkim sobie radzić. Kiedy więc musimy powiedzieć „nie” klientowi albo współpracownikowi, w głowie od razu włącza się lęk, że wyjdziemy na osobę egoistyczną, samolubną albo niekompetentną. Zamiast stawiać granice, bierzemy na siebie kolejne zadania, doskonale wiedząc, ile nas to będzie kosztować energii i czasu. A prawda jest taka, że kiedy nie potrafimy odmówić, oddajemy swój czas na cudzych warunkach. Zgadzając się na coś tylko z lęku, automatycznie zabieramy czas swoim własnym priorytetom, odpoczynkowi czy bliskim. Biznesowa dojrzałość polega na tym, że potrafimy powiedzieć „nie” wprost, z klasą i bez niepotrzebnego tłumaczenia się.

jak odpuścić aleksandra gładysz

Jakie są ukryte koszty bycia „człowiekiem od wszystkiego” dla rozwoju własnej kariery lub biznesu?

Te koszty są ogromne, tylko na co dzień ich po prostu nie widać w zestawieniach finansowych. Zauważamy je dopiero wtedy, gdy dochodzimy do ściany i widzimy, że chociaż pracujemy po kilkanaście godzin na dobę, nasz biznes stoi w miejscu.

Pracując z ludźmi o różnych stylach myślenia, widzę, jak ten koszt wygląda w zależności od naszych naturalnych predyspozycji. Osoba z silnym zacięciem analitycznym zatraci się w dopracowywaniu procedur i tabel. Ktoś inny, nastawiony głównie na relacje i ludzi, spędzi godziny na rozmowach i pomaganiu każdemu w zespole, zdejmując z nich ich własne obowiązki. W obu przypadkach koszt jest ten sam- utracone możliwości. Każda godzina spędzona na działaniach poza swoim naturalnym stylem to godzina zabrana ze sprzedaży, strategii czy budowania relacji z kluczowymi klientami. Druga sprawa to fakt, że stajemy się wąskim gardłem własnej firmy- biznes nigdy nie urośnie bardziej niż nasza osobista wydolność. Na koniec jeszcze warto pamiętać, że komunikując to, że jesteśmy od wszystkiego, mocno rozmywamy swoją markę, bo dla rynku stajemy się kimś przeciętnym we wszystkim.

Z jakimi obawami musimy się zmierzyć, kiedy oddajemy zadanie, w którym do tej pory czuliśmy się niezastąpieni?

Główna obawa to strach przed utratą własnej tożsamości w firmie. Jeśli przez lata robiliśmy coś sami i czuliśmy się w tym ekspertami, to po oddaniu tego obszaru pojawia się dziwna pustka. Często zadajemy sobie wtedy pytanie: „To kim ja tu właściwie jestem, skoro już tego nie robię?”. Przejście z roli osoby wykonującej pracę operacyjną do roli osoby, która zarządza i wyznacza kierunek, bywa trudne emocjonalnie.

To, jakich obaw doświadczamy, zależy też mocno od tego, jak naturalnie nasz umysł przetwarza informacje. Jeśli z natury potrzebujemy dużej przewidywalności i struktury, oddanie zadania bez wglądu w każdy szczegół wywołuje ogromny lęk przed brakiem kontroli i błędem. Z kolei osoby stawiające na szybkie działanie i wizję mogą bać się, że ktoś inny będzie procedował sprawę zbyt wolno. Często dochodzi do tego jeszcze obawa przed pokazaniem braku organizacji- dopóki robiliśmy rzeczy na bieżąco i po swojemu, nikt nie widział naszych chaotycznych kroków. Oddanie zadania wymaga ułożenia procesu i pokazania go drugiemu człowiekowi, a to zmusza nas do odsłonięcia kart.

Jak reagować, gdy otoczenie próbuje nas wpędzić w poczucie winy po tym, jak postawimy twardą granicę?

Opór ze strony otoczenia po postawieniu granicy jest absolutnie naturalny- ludzie po prostu sprawdzają, czy mówimy serio. Bardzo łatwo dać się wtedy wciągnąć w dyskusję i szukanie usprawiedliwień dla własnej decyzji, ale tłumaczenie się tylko osłabia naszą pozycję. Warto pamiętać, że nie musimy przepraszać za to, jak zarządzamy swoim czasem i energią. Najlepiej sprawdzają się proste, spokojne komunikaty, które nie zostawiają przestrzeni na dalsze naciski.

Czy wypalenie zawodowe częściej dotyka specjalistów, czy właśnie osoby biorące na siebie wszystko po trochu?

Osoby biorące wszystko na siebie wypalają się znacznie szybciej i mocniej. Specjalista skupiony na jednej dziedzinie może być zmęczony ilością pracy, ale ma jasno określony zakres zadań. Wie, co ma zrobić, widzi efekty swojej pracy i czerpie satysfakcję z tego, że staje się w czymś naprawdę dobry.

„Człowiek od wszystkiego” żyje w nieustannym chaosie i nadmiarze bodźców. Ciągłe przeskakiwanie z tematu na temat- od wycen, przez pisanie treści, po układanie dokumentów bardzo wyczerpuje energię. Co gorsza, robiąc wszystko po trochu, rzadko mamy poczucie dobrze wykonanej roboty. Wręcz mamy wrażenie, że wszędzie dajemy z siebie tylko część możliwości i nigdzie nie kończymy tematów na takim poziomie, na jakim byśmy chcieli. To ciągłe poczucie niedoskonałości połączone z brakiem satysfakcji najszybciej prowadzi do całkowitego wyczerpania.

Jak wygląda proces odkrywania swojej prawdziwej supermocy, jeśli przez lata robiliśmy po trochu wszystko?

To jest proces eliminacji i uważnego przyglądania się sobie. W pracy z klientami zaczynamy od zmapowania tego, co przychodzi im z naturalną lekkością, a co wymaga od nich nienaturalnego nakładu energii. My korzystamy wtedy z obiektywnego narzędzia, jakim jest badanie Stylu Myślenia i Działania FRIS. Natomiast jeśli chcesz zacząć sama, warto zrobić prosty audyt swoich zadań z ostatnich miesięcy. Podziel je na trzy grupy: rzeczy, po których czujesz się całkowicie wyczerpana, rzeczy neutralne oraz takie, przy których tracisz poczucie czasu i masz po nich jeszcze więcej zapału niż przedtem.

Największy haczyk z naszą prawdziwą supermocą polega na tym, że ponieważ przychodzi nam ona tak łatwo i naturalnie, w ogóle jej nie doceniamy. Wydaje nam się, że skoro my coś robimy bez wysiłku, to każdy tak potrafi i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Żeby ją odnaleźć bez testów, warto zadać sobie pytanie: za co ludzie w naszym otoczeniu dziękują nam najczęściej? Co robimy od ręki, podczas gdy inni męczą się nad tym godzinami? Połączenie tego, co przychodzi Ci naturalnie, z realnym wynikiem biznesowym- to jest właśnie Twoja supermoc.

Co najpiękniejszego zmienia się w życiu zawodowym i prywatnym, gdy w końcu oddajemy to, co nie jest nasze?

Zyskujemy oddech i zaczynamy działać w zgodzie ze sobą, zamiast siłować się ze swoimi słabościami. W biznesie przestajemy gasić pożary, a zaczynamy wykorzystywać swój prawdziwy potencjał. Przestajemy też wymagać od siebie, że będziemy genialni w obszarach, które są zupełnie sprzeczne z naszą naturą. Zamiast tego budujemy zespół z ludzi, których style myślenia uzupełniają nasze luki. Nasza marka w oczach klientów staje się wyrazista, bo zaczynają nas kojarzyć z konkretną, wysoką jakością, a to przekłada się na lepsze finanse i pozycję na rynku.

W życiu prywatnym odzyskujemy przede wszystkim wolną głowę. Znika to stałe napięcie i ciągłe analizowanie spraw firmowych po godzinach. Kiedy przestajemy brać na siebie wszystko, odzyskujemy czas na zwykły odpoczynek czy relacje, bez ciągłego poczucia winy. To nie oznacza, że z dnia na dzień znikają wszystkie wyzwania, ale po prostu zaczynamy mądrze gospodarować swoją energią i czasem, zamiast dawać się zjadać bieżączce.


Rozmówczyni wywiadu: Aleksandra Gładysz

jak odpuścić aleksandra gładyszPsycholog, szkoleniowiec biznesowy i certyfikowany trener FRIS®. Od 2014 roku wspiera przedsiębiorców, liderów i zespoły w budowaniu skutecznej komunikacji, rozwijaniu kompetencji sprzedażowych oraz wzmacnianiu marki osobistej w oparciu o style myślenia FRIS®. Pomaga uporządkować strategię działania, lepiej rozumieć klientów i prowadzić sprzedaż opartą na dopasowaniu komunikacji- bez konieczności konkurowania ceną. Specjalizuje się w komunikacji biznesowej, budowaniu marki eksperckiej oraz rozwijaniu zespołów poprzez zrozumienie różnic w stylach myślenia.

Przeczytaj także

Jak dopasować argumenty do różnych typów klientów

Jak dopasować argumenty do różnych typów klientów

Aleksandra Gładysz – Paczka Girlbosskich Sprzedaż na wysokich obrotach – jak dopasować argumenty do różnych typów…
Kryzys w biznesie – jak się do niego przygotować

Kryzys w biznesie – jak się do niego przygotować

Panel dyskusyjny – Aleksandra Gładysz – Konferencja GIRLBOSSKIE 12.2024 Kryzys w biznesie – jak się do…
5 przekonań, które mogą stopować rozwój Twojej marki. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić

5 przekonań, które mogą stopować rozwój Twojej marki. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić

Słyszałaś zdanie, że mecz wygrywa się w szatni i nie dotyczy to tylko sportowców? Możesz być…

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *