- 2026-06-19
- 0
- 18 minuty czytania
Nie sprzedaję marzeń. Uczę, jak je aktywować – rozmowa z Asią Krukowską

Nie zawsze to idealne warunki prowadzą do sukcesu. Czasem największą siłą stają się doświadczenia, które uczą odwagi, determinacji i działania mimo przeciwności. Asia Krukowska – założycielka marki Aktywatorka Marzeń i twórczyni projektu #chorujęzgłową – od lat pokazuje, że niepełnosprawność nie musi ograniczać marzeń ani zawodowych ambicji.
W rozmowie z GIRLBOSKIE opowiada o budowaniu własnej marki, oswajaniu niepełnosprawności, radzeniu sobie z hejtem oraz o tym, dlaczego warto przestać czekać na idealny moment i zacząć działać już dziś.
Redakcja GIRLBOSSKIE: Jak zaczęła się twoja historia? Czy możesz podzielić się historią momentu, który był punktem zwrotnym dla Ciebie jako przedsiębiorczyni?
Asia Krukowska: Moja historia nie zaczęła się od wielkiego planu na biznes. Zaczęła się od momentu, w którym zrozumiałam, że jeśli sama nie wezmę odpowiedzialności za swoje życie, nikt tego za mnie nie zrobi.
Przez długi czas funkcjonowałam w trybie „jakoś to będzie” – rehabilitacje, ograniczenia, cudze oczekiwania, etykietki. Aż przyszedł moment, w którym poczułam bardzo wyraźnie: albo dalej będę się dopasowywać do świata, który nie jest projektowany pode mnie, albo zacznę tworzyć swój własny.
Punktem zwrotnym nie był jeden spektakularny sukces, tylko decyzja. Decyzja, że nie chcę już prosić o zgodę, tłumaczyć się ani czekać, aż będę „wystarczająco gotowa”. Zaczęłam działać – najpierw dzieląc się swoją historią, potem wiedzą, a z czasem budując markę wokół oswajania niepełnosprawności, kobiecości i odwagi do życia na własnych zasadach.
Przedsiębiorczość przyszła jako naturalna konsekwencja. Zobaczyłam, że moje doświadczenia realnie pomagają innym kobietom – i że mogę na tym budować coś swojego, stabilnego i prawdziwego.
Jakie wydarzenie z Twojego życia zawodowego uznajesz za największy sukces i dlaczego?
Za jeden z moich największych sukcesów zawodowych uważam wystąpienie w panelu dyskusyjnym podczas Gali Girlbosskie 2023, poświęconym hejtowi w internecie.
Nie dlatego, że była to duża scena czy prestiżowe wydarzenie, ale dlatego, że mogłam mówić o czymś, co naprawdę znam z doświadczenia. Pokazać, jak radzić sobie z hejtem w sposób, który nie blokuje rozwoju, nie podcina skrzydeł i nie odbiera odwagi do budowania własnej marki czy biznesu.
Czułam się tam jak ryba w wodzie. Występowanie, kontakt z ludźmi, reagowanie na emocje i pytania — to jest przestrzeń, w której jestem najbardziej sobą. To wydarzenie było dla mnie czymś więcej niż jednym wystąpieniem. Dało mi bardzo jasny sygnał: chcę być na scenie, chcę mówić głośno o trudnych tematach i inspirować innych do działania mimo strachu, ocen i cudzych opinii.
W drodze do osiągnięcia swoich celów biznesowych, jakie były najważniejsze lekcje które Cię spotkały?
Jedną z najważniejszych lekcji było zrozumienie, że nie muszę być dla wszystkich. Im szybciej przestałam się dopasowywać, tym szybciej zaczęłam przyciągać właściwych ludzi — klientów, współprace i projekty, które naprawdę są ze mną spójne.
Druga lekcja to to, że konsekwencja wygrywa z perfekcją. Długo odkładałam działania, bo „jeszcze coś poprawię”, „jeszcze się douczę”. W praktyce największy rozwój przyszedł wtedy, gdy zaczęłam działać mimo niepewności i lęku oraz wewnętrznego krytyka, który cały czas krzyczał: „CO TY TAM WIESZ!” Dzisiaj już sobie szepcze w kącie 😉
Bardzo ważne było też oswojenie hejtu i krytyki. Zrozumiałam, że opinie innych nie mogą decydować o tym, czy wychodzę do świata ze swoją marką. Hejt przestaje być paraliżujący w momencie, gdy przestajesz brać go do siebie i zaczynasz widzieć w nim element procesu, a nie osobistą porażkę.
Czy istnieje jakiś mentor lub osoba, która miała istotny wpływ na Twoją karierę, i jakie cenne wskazówki otrzymałaś od tej osoby?
Pierwszą i najważniejszą mentorką była moja mama.
To od niej nauczyłam się, co znaczy mieć własną firmę — widziałam zarówno wolność, jaką daje przedsiębiorczość, jak i odpowiedzialność oraz wyzwania, które się z nią wiążą. To był mój pierwszy, bardzo realny kontakt z biznesem, bez idealizowania.
Kolejną osobą, która miała ogromny wpływ na mój rozwój, jest Kamila Rowińska. Od ponad 7 lat uczę się od niej sprzedaży, niezależności i asertywności. To dzięki tej pracy zrozumiałam, że bycie kobietą w biznesie nie oznacza rezygnacji z siebie ani dostosowywania się do cudzych oczekiwań.
Nie mogę też nie wspomnieć o Oli Gościniak. Dzięki jej wiedzy i wsparciu samodzielnie zbudowałam sklep internetowy, co otworzyło przede mną realne możliwości rozwoju e-commerce i dało mi ogromne poczucie sprawczości.
Każda z tych osób wniosła do mojego życia coś innego, ale wspólnym mianownikiem jest jedno: nauczyły mnie, że biznes może być jednocześnie ambitny, świadomy i dopasowany do realnego życia.
W jaki sposób dbasz o równowagę między rozwojem zawodowym a osobistym, aby utrzymać harmonię w życiu?
Jest to niesamowicie trudne. Czasami nachodzi mnie wena i o 2 w nocy piszę treść do książki. Zamykam laptopa o 4 z poczuciem, że jeszcze mogłabym coś napisać, ale wtedy patrzę za okno i zaczyna się dzień, więc stwierdzam, że trzeba się chociaż na chwilę położyć 😉
Czasami jest więcej pracy, czasami więcej odpoczynku.
Jako pełnoetatowa pacjentka nigdy nie wiem jak będzie stan mojego zdrowia jutro, za tydzień, za miesiąc. To mnie nauczyło, że nie mogę odkładać rzeczy na nie wiadomo kiedy, bo jeśli nie zrobię tego teraz, to mogę nie zrobić przez kilka dni, bo np biodro będzie tak bolało, że nie wstanę z łóżka.
Dużo równowagi wprowadza mi pies, z którym co by się nie działo muszę wyjść kilka razy dziennie. Jego nie obchodzi, że mam kurs do rozpisania, strategię do ustalenia czy tik toki do nagrania. A jak wychodzimy na spacery to daje mi to chwilę wytchnienia. Niesamowicie pomaga mi o ten work life balance.
Trzeba pamiętać, że poza biznesem musimy mieć swoje życie. Dobrze jest znaleźć sobie pasję, która je urozmaici. Moją jest taniec. Daje mi możliwość wyrzucenia tego co siedzi w głowie, ale i koncentracji na tym co jest tu i teraz, uważności na swoje ciało i jego poznawanie.
Co uważasz za najbardziej kreatywną strategię marketingową, która przyniosła Ci sukces w biznesie?
Do sukcesu w biznesie jeszcze szukam swojej drogi, jak już odbiorę pierwszy medal za 1.000.000 to możemy wrócić do tego pytania 🙂
Na ten moment to po prostu publikuj, testuj, sprawdzaj co działa. Poprawiaj błędy, wyciągaj wnioski. Bądź sobą! Zastanów się jaki masz cel, do kogo chcesz mówić, co chcesz sprzedawać. Nie mów o wszystkim do wszystkich. Skup się na niszy i do niej dostosuj komunikację.
Najbardziej kreatywną strategią marketingową, która realnie przełożyła się na mój biznes, było postawienie na autentyczność zamiast „ładnego marketingu”. Przestałam udawać markę, a zaczęłam być człowiekiem z doświadczeniem, głosem i zdaniem.
Bardzo dużą rolę odegrało też wideo — krótkie formy, reelsy, live’y. Występowanie przed kamerą pozwala mi pokazać emocje, energię i prawdę, której nie da się „napisać” w poście.
Najlepszym dowodem skuteczności tej strategii jest to, że nie muszę nikogo przekonywać na siłę. Klienci trafiają do mnie, bo czują, że mówię ich językiem i o realnych sprawach. A to jest marketing, który działa długofalowo — bez presji i bez grania cudzych ról.
Czy widzisz siebie jako liderkę, która inspiruje innych do osiągania sukcesu, i jakie wartości chciałabyś przekazać kolejnym pokoleniom przedsiębiorczych kobiet?
Tak, widzę siebie jako liderkę — ale nie taką „z piedestału”. Bardziej jako osobę, która idzie obok i pokazuje, że da się budować biznes na własnych zasadach, bez udawania kogoś innego.
Chcę przekazywać kobietom przede wszystkim sprawczość, odwagę i odpowiedzialność za własne decyzje. Wartości takie jak autentyczność, asertywność i szacunek do własnych granic są dla mnie fundamentem. Chciałabym, żeby kolejne pokolenia przedsiębiorczych kobiet wiedziały, że sukces nie musi oznaczać wypalenia, ciągłej walki ani rezygnacji z siebie. Biznes może wspierać życie — nie je pożerać.
Jaka jest Twoja filozofia dotycząca współpracy z innymi przedsiębiorcami, a może masz jakieś konkretne doświadczenia, które chciałabyś podzielić się z innymi?
Współpraca ma dla mnie sens tylko wtedy, gdy jest partnerska i oparta na zaufaniu. Nie wierzę w relacje „ktoś komuś coś zawdzięcza” ani w układy oparte na hierarchii. Najlepsze projekty powstają wtedy, gdy każda strona wnosi realną wartość i bierze odpowiedzialność za swoją część.
Mam doświadczenia zarówno bardzo dobre, jak i takie, które nauczyły mnie stawiania granic. Dziś wiem, że nie każda współpraca jest okazją — niektóre są lekcją. I to też jest w porządku, jeśli wyciąga się z tego wnioski i idzie dalej mądrzejszym.
Jakie są Twoje największe wyzwania jako kobieta prowadząca własną firmę, i jak sobie z nimi radzisz?
Jednym z największych wyzwań jest łączenie prowadzenia biznesu z dbaniem o zdrowie. Są momenty, w których muszę zwolnić, być w szpitalu czy poddać się leczeniu — i to wymaga ogromnej elastyczności oraz świadomego projektowania biznesu.
Radzenie sobie z tym polega na planowaniu, automatyzacji i budowaniu modeli, które nie opierają się wyłącznie na mojej obecności. Ale też na zgodzie na to, że nie zawsze muszę być „na 100%”. Nauczyłam się, że słabość nie wyklucza skuteczności, a odpoczynek nie jest porażką, tylko elementem strategii.
W jaki sposób Twoje największe porażki przyczyniły się do Twojego sukcesu dzisiaj?
Największą „porażką”, jaką dziś widzę z perspektywy czasu, było działanie nie ze swojej pozycji. Przez długi czas próbowałam dopasować się do narracji, że biznes musi wyglądać w określony sposób: być szybki, zawsze rosnąć, opierać się na ciągłej dostępności. Ignorowałam sygnały z ciała, przemęczenie, a czasem też własną intuicję.
To kończyło się frustracją, chaosem i poczuciem, że mimo ogromnego wysiłku nie jestem tam, gdzie powinnam. Dopiero te momenty zatrzymania – często wymuszone zdrowiem – nauczyły mnie projektować biznes wokół realnego życia, a nie idealnego scenariusza. Dziś wiem, że każda porażka była informacją zwrotną: to nie jest droga dla Ciebie, poszukaj swojej. I właśnie to doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem teraz – bardziej świadoma, stabilna i skuteczna.

Czy kiedykolwiek musiałaś podejmować decyzje biznesowe wbrew opinii innych? Jak to wpłynęło na Ciebie i Twoją firmę?
Wielokrotnie. I za każdym razem było to trudne, bo „dobre rady” często przychodzą od osób, które nie żyją Twoim życiem ani nie ponoszą konsekwencji Twoich decyzji.
Podejmowałam decyzje, by iść wolniej, by nie brać wszystkich współprac, by nie budować biznesu w oparciu wyłącznie o mój czas — mimo że słyszałam, że „tak się nie da”, „to się nie sprzeda”, „to za niszowe”. Dziś widzę, że to były jedne z najlepszych decyzji, jakie mogłam podjąć.
Wpłynęły na firmę w bardzo konkretny sposób: dały jej spójność, odporność i długofalowy potencjał. A mnie nauczyły ufać sobie nawet wtedy, gdy jest to niewygodne.
W jaki sposób Twoje wartości osobiste wpływają na podejmowane decyzje biznesowe?
Moje wartości są filtrem każdej decyzji. Autentyczność, szacunek do siebie i innych, odpowiedzialność i wolność nie są dla mnie hasłami — to kryteria.
Jeśli coś wymaga ode mnie przekraczania własnych granic, udawania kogoś innego albo ignorowania zdrowia, to po prostu nie jest tego warte. Dzięki temu buduję biznes, który jest spójny, uczciwy i odporny na chwilowe trendy. Wolę rozwijać się wolniej, ale w zgodzie ze sobą, niż szybko i kosztem siebie.
Czy istnieje jakiś projekt lub inicjatywa społeczna, w którą zaangażowałaś się jako przedsiębiorczyni, i jaka była rola Twojej firmy w tym zaangażowaniu?
Od lat angażuję się w działania związane z oswajaniem niepełnosprawności i zmianą narracji wokół ciała, zdrowia i kobiecości. Moją inicjatywą jest m.in. projekt #chorujęzgłową, w którym pokazuję, że choroba nie definiuje wartości człowieka ani jego kompetencji.
Moja firma jest tu naturalnym zapleczem edukacyjnym.
To dzięki niej mogę docierać do ludzi, tworzyć produkty, treści i przestrzenie, które realnie wspierają innych. Biznes i społeczna odpowiedzialność nie są dla mnie oddzielnymi światami — one się uzupełniają.
Jakie technologie czy innowacje uważasz za kluczowe dla rozwoju biznesu w dzisiejszym dynamicznym środowisku?
Uważam, że kluczowe są technologie, które dają elastyczność i skalowalność. Automatyzacja sprzedaży, e-commerce, narzędzia do tworzenia i dystrybucji treści wideo, a także rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, które oszczędzają czas i porządkują procesy.
Technologia nie zastępuje relacji, ale pozwala je budować mądrzej i na większą skalę. Dla mnie to ogromna wartość, szczególnie w kontekście zdrowia i konieczności zarządzania energią.
W jaki sposób radzisz sobie z presją i stresem związanym z prowadzeniem własnej firmy?
Przestałam udawać, że ich nie ma. Presja i stres są częścią przedsiębiorczości, ale nie mogą być jej centrum.
Radzenie sobie z nimi to dla mnie planowanie, jasne granice i zgoda na odpoczynek. Nauczyłam się, że regeneracja to nie luksus, tylko narzędzie strategiczne. Pomaga mi też ruch, taniec i kontakt z ciałem — bo głowy nie da się oddzielić od reszty.
W jaki sposób dbasz o swój rozwój osobisty? Czy jesteś zwolenniczką jakichś konkretnych praktyk czy metod?
Dbam o rozwój bardzo świadomie. Regularnie inwestuję w edukację biznesową, pracę nad mindsetem i kompetencje sprzedażowe. Jestem zwolenniczką uczenia się w praktyce, a nie kolekcjonowania kursów.
Równolegle pracuję z ciałem, emocjami i uważnością. Rozwój osobisty nie kończy się na książkach i kursach — zaczyna się wtedy, gdy przekładasz wiedzę na decyzje. I to jest metoda, która działa u mnie najlepiej.
Jaką narrację o kobiecości, niepełnosprawności i sukcesie chcesz realnie zmienić?
Chcę zmienić narrację, że kobieta musi najpierw „naprawić siebie”, żeby zasłużyć na widoczność, pieniądze i głos. Że niepełnosprawność, choroba czy kryzysy są przeszkodą nie do przejścia, a nie jednym z wielu elementów życia. Moje doświadczenie pokazuje coś zupełnie innego — to właśnie te obszary mogą stać się źródłem siły, kompetencji i unikalnej perspektywy. Nie chcę, żeby kobiety były postrzegane jako „inspirujące mimo wszystko”, tylko jako sprawcze dzięki temu, kim są. Sukces nie ma jednej definicji i nie musi wyglądać jak z okładki. Ma być prawdziwy, dopasowany i oparty na świadomych wyborach.
Co powiedziałabyś kobiecie, która czuje, że „nie ma prawa” marzyć o własnym biznesie?
Powiedziałabym jej, że to poczucie bardzo często nie pochodzi od niej, tylko z zewnątrz — z kultury, porównań i cudzych oczekiwań. Że nie trzeba mieć idealnych warunków, zdrowia na 100% ani gotowego planu na pięć lat, żeby zacząć. Biznes nie jest nagrodą za bycie „wystarczającą” — jest narzędziem do budowania życia na własnych zasadach. Najgorsze, co można zrobić, to czekać, aż strach zniknie. On nie znika — zmienia się dopiero wtedy, gdy zaczynasz działać mimo niego. I to jest moment, w którym zaczyna się realna zmiana.
Jaką przyszłość chcesz budować poprzez swoją markę i działania
Chcę budować przyszłość, w której kobiety nie muszą wybierać między ambicją a zdrowiem, między pieniędzmi a autentycznością. Moją misją jest tworzenie przestrzeni, w której rozwój nie oznacza ciągłego przekraczania siebie, tylko coraz lepsze poznawanie swoich granic. Widzę swoją markę jako platformę edukacyjną, społeczną i biznesową, która daje konkretne narzędzia, a nie puste hasła.
Chcę, żeby kobiety wychodziły ode mnie nie tylko z inspiracją, ale z decyzją i planem działania. Jeśli dzięki mojej pracy ktoś przestaje się chować i zaczyna żyć pełniej — to znaczy, że to co robię ma sens.
Rozmówczyni wywiadu: Asia Krukowska
Założycielka marki Aktywatorka Marzeń, ekspertka w oswajaniu niepełnosprawności, autorka szkolenia Kobieca O.D.W.A.G.A. – Jak stać się pewną siebie?, twórczyni internetowa, mówczyni motywacyjna, pełnoetatowa pacjentka szpitali, vlogerka i podróżniczka. Ma 26 lat, a w swoim życiu miała już 29 operacji i trzy radioterapie.
Dzięki swoim doświadczeniom założyła autorski projekt #chorujęzgłową , w którym od 2019 roku dzieli się swoją wiedzą z zakresu przygotowań do operacji czy akceptacji ciała po zabiegach. W projekcie pokazuje również życie osoby z niepełnosprawnością w Polsce bez cenzury i bez tematów tabu. Jej misją jest budowanie pozycji ekspertki w oswajaniu niepełnosprawności oraz inspirowanie i wspieranie osób z niepełnosprawnościami w realizacji swoich marzeń. Dąży do tego, aby pokazać, że niepełnosprawność nie powinna być przeszkodą, ale może być motorem do osiągania wyższych celów.
Jej celem jest tworzenie przestrzeni, w której każdy może odkryć swoją siłę, znaleźć inspirację i odważyć na to, by marzyć bez względu na swoje ograniczenia. W swoich mediach społecznościowych zachęca innych do podróżowania z różnego typu ograniczeniami i spełniania swoich marzeń pomimo choroby. Pokazuje, jak żyć pełnią życia, będąc niezależną w chorobie!




