• 2026-07-03
  • 0
  • 16 minuty czytania

Profesjonalna marka zaczyna się od decyzji – rozmowa z Klaudią Grochowską-Pawłowicz

Profesjonalna marka zaczyna się od decyzji – rozmowa z Klaudią Grochowską-Pawłowicz

Czy profesjonalny wizerunek marki jest zarezerwowany wyłącznie dla dużych firm? Klaudia Grochowska-Pawłowicz udowadnia, że nie. Brand designerka i strateg marki od lat pomaga soloprzedsiębiorcom oraz właścicielom małych biznesów budować marki oparte na autentyczności, wartościach i przemyślanej strategii. W rozmowie z redakcją GIRLBOSSKIE opowiada o swojej zawodowej drodze, przełamywaniu własnych przekonań, sile świadomego brandingu oraz o tym, dlaczego małe marki nie powinny bać się myśleć z rozmachem już od pierwszego dnia działalności.

Redakcja GIRLBOSSKIE: Jak zaczęła się twoja historia? Czy możesz podzielić się historią momentu, który był punktem zwrotnym dla Ciebie jako przedsiębiorczyni?

Klaudia Grochowska-Pawłowicz: Od lat pracowałam jako freelancer. Nigdy nie byłam na etacie i od zawsze pracowałam z domu. Przez lata skupiałam się na współpracy z dosłownie kilkoma osobami, głównym obszarem mojego działania było projektowanie odzieży. Zaraz po tym jak zdobyłam tytuł plastyka chciałam kontynuować pracę w branży graficznej, ale poprzysięgłam sobie, że nigdy nie zrobię żadnej identyfikacji wizualnej, bo wydawało mi się to kompletnie bez sensu. Co prawda zdarzało mi się zrobić od czasu do czasu projekt dla znajomych, ale nie chciałam tego ogłaszać szerzej. Miałam wrażenie, że robienie logo to konkurs wśród projektantów, kto zrobi lepiej, kto ma większą wiedzę, ciągłe porównywanie się i próba zaimponowania osobom, które są bardziej doświadczone. To też chyba taka specyfika branży. Natomiast klienci zgłaszając się po „samo logo”, tak naprawdę potrzebowali całej identyfikacji. I o ile przyjmowali to do wiadomości, to niekoniecznie chcieli za to płacić, za to mieli aspiracje, by projektować razem z projektantem. Nie byłam gotowa na mierzenie się z tym. Przez lata pracowałam z tym, co miałam. Eksplorowałam siebie i życie, ale w pewnym momencie doszłam do wniosku, że czas zająć się zwiększaniem zarobków, bo to, co miałam, przestało mi wystarczać. Wtedy dopadła mnie brutalna prawda: rynek dalej wygląda tak samo. Kiedy ja obraziłam się na tę branżę, nic się nie zmieniło. I wtedy zrozumiałam, że czekanie, aż COŚ NA ZEWNĄTRZ się zmieni, nie miało sensu, bo tu nie chodzi o całą branżę. Tu chodzi o osoby, z którymi chcę i mogę pracować.  Zrozumiałam, że jeśli chcę, by przychodziły do mnie osoby o określonych wartościach i mentalności, to ja muszę wyjść do nich. Nic się samo nie zrobi.

Jakie wydarzenie z Twojego życia zawodowego uznajesz za największy sukces i dlaczego?

Były dwa takie momenty: pierwszy to ten, w którym przestałam się zmuszać do prowadzenia firmy, która mnie wypalała (w innej branży, równocześnie z freelancingiem) i powiedziałam sobie wprost, że są rzeczy, do których się nie nadaję. Zrobiłam też wtedy test Gallupa i zobaczyłam czarno na białym, co jest moją mocną stroną, a co niekoniecznie i ustaliłam sama ze sobą w jaki sposób mogę pracować, żeby czerpać z pracy satysfakcję

W drodze do osiągnięcia swoich celów biznesowych, jakie były najważniejsze lekcje  które Cię spotkały?

Jeśli chcesz, żeby rynek rozumiał to, jak pracujesz, chciał pracować według Twoich zasad i szanował Twoje wartości, to sam/a musisz go wyedukować. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Zdanie osób z Twojej branży i Twojej rodziny nie powinno być wyznacznikiem tego, czy będziesz realizować jakiś projekt, czy nie. TO NIE S TWOI KLIENCI. Zbyt duże zaufanie do osób, które na to nie zasługiwały. Ucz się i przerabiaj wartościowe kursy, bo nigdy nie wiesz, kiedy zrobisz to jedno ćwiczenie, albo usłyszysz to jedno zdanie, które na zawsze zmieni Twoją markę.

Czy istnieje jakiś mentor lub osoba, która miała istotny wpływ na Twoją karierę, i jakie cenne wskazówki otrzymałaś od tej osoby?

Osobą, dzięki której zawdzięczam to, w jakiej formie istnieje moja marka (a raczej osobami) są Martyna i Jacek Kłosińscy z Marketingopanowany.pl. Jako że dużo pracowałam z klientami, marketing w mojej marce ciągle był spychany przeze mnie na dalszy plan. Zapisałam się do ich programu, żeby poukładać sobie wszystko krok po kroku. I to wtedy wpadłam na pomysły, które zrewolucjonizowały moją markę. Jestem prawie pewna, że gdyby nie Jacek i Martyna, to wszystko by się nie zadziało. Przede wszystkim nauczyłam się z nimi bardzo dokładnie wchodzić w skórę mojego klienta. Wcześniej miesiącami próbowałam to robić sama i miałam ponad 20 stron w Wordzie opisów person, z których niewiele wynikało. Jacek i Martyna nauczyli mnie, że najważniejszy jest klient i jeśli pozna się go naprawdę dobrze, to cała reszta…prawie robi się sama,

W jaki sposób dbasz o równowagę między rozwojem zawodowym a osobistym, aby utrzymać harmonię w życiu?

Ja nie wiem, czy potrafię zachować harmonię. Moja marka jest w trybie szybkiego wzrostu. Wiele lat nie działałam, bo nie miałam potrzeby. A kiedy podjęłam decyzję, miałam poczucie, ze po ponad 15 latach w zawodzie mam taki wewnętrzny przymus, żeby rosnąć szybciej, niż nakazywałby zdrowy rozsądek. Myślę, że za mało mówi się otwarcie, że jeśli priorytetem jest rozwój firmy i szybki wzrost, to nie można zakładać, że będziemy równocześnie zachowywać równowagę między życiem osobistym a zawodowym, bo oba te cele są sprzeczne. Mój mąż zrezygnował z pracy, by móc zajmować się naszą córką. Postawiliśmy wszystko na rozwój mojej marki. Tu nie ma harmonii, szala jest przechylona w jedną stronę i myślę że czas pokaże, jak moje (i nasze) życie będzie wyglądać na dalszym etapie. Na co dzień próbuję po 18 nie pracować i spędzać wieczór z rodziną. Od czasu do czasu widuję fizjoterapeutę. I na tym póki co kończy się mój work-life-balance 😊

Co uważasz za najbardziej kreatywną strategię marketingową, która przyniosła Ci sukces w biznesie?

Cały mój koncept the branding factory. Nie mogę jeszcze powiedzieć, ze osiągnęłam z pomocą tego konceptu sukces w kontekście stricte biznesowym, ale dzięki niemu mam dalekosiężne plany i nie mam już takich myśli pt. co będę publikować, w którą stronę to zmierza, bo wszystko jest jasne na najbliższe kilka lat. I uważam, że wbrew pozorom w solobiznesie TO JEST SUKCES, którego często nie doceniamy.

Czy widzisz siebie jako liderkę, która inspiruje innych do osiągania sukcesu, i jakie wartości chciałabyś przekazać kolejnym pokoleniom przedsiębiorczych kobiet?

Zdecydowanie, choć nie było to moim zamiarem. Chciałam „dobrze robić swoją robotę”. Ale z czasem zobaczyłam, jak wiele jest do zrobienia w kwestii mentalu w kontekście brandingu. Zaczęły trafiać do mnie osoby, które deklarowały pełną gotowość do realizacji pełnej identyfikacji wizualnej. W trakcie decydowały się na najbardziej „bezpieczny” wariant tylko dlatego, że uważały, że „to chyba jest za bardzo”, że „dopiero zaczynają”, że „ktoś pomyśli, ze kreują się na nie wiadomo kogo”. Kiedy to wszystko opowiadało dokładnie o tych osobach i ich markach, nie było w tych koncepcjach nic na wyrost. I zadawałam wtedy pytanie, kto ma o tym decydować, jak nie Ty? Jeśli Ty nie wykreujesz swojego wizerunku, to Twoi odbiorcy wyrobią sobie o Tobie jakieś zdanie. Ale to nie jest to, do czego dążysz, przecież to wiesz! A  kiedy zaczęłam mówić o tym głośno, widziałam osoby z mojej branży, które próbowały wmówić mi, że nie mogę mówić małym markom, że mogą mieć wizerunek na wysokim poziomie, niezależnie od zarobków i wielkości firmy. Że to szkodliwe, bo te marki są „tylko”. Tylko dietetykiem, tylko rękodzielniczką, tylko właścicielką małego sklepu, tylko wirtualną asystentką. I wtedy coś we mnie pękło. Postanowiłam częściej powtarzać moim odbiorcom, że mogą działać na własnych zasadach, z rozmachem, realizować wszystkie swoje szalone pomysły, budować swoje małe imperium od pierwszego dnia działalności, jeśli tylko mają w sobie chęć i odwagę. I nie muszą czekać, aż urosną, zarobią pierwszy milion, albo aż zasłużą w oczach innych. To ICH DECYZJA.

Dużo czasu zajęło mi rozważanie, dlaczego tak jest. Zaczęłam rozmawiać i dowiedziałam się, że często nie jest to kwestia ani czasu ani pieniędzy. Te osoby (szczególnie kobiety) nie wierzą w siebie i w to, że ich wizerunek naprawdę może oddawać to wszystko, co mają w sobie. Ja rozmawiając z nimi często zakochuję się w tym, co robią, wychodzę ze spotkań pod takim wrażeniem, że często wiele dni nie mogę zasnąć. Wiele z nich ma trudne historie za sobą, a robią takie rzeczy, mają takie plany na siebie! I boją się być „za bardzo”. A na dodatek trafiają na ekspertów, którzy podcinają im skrzydła. Moją misją jest ocalić małe marki przed bylejakością. Chcę żeby każdy właściciel małej marki uwierzył w siebie i własną markę. I chcę, żeby małe marki miały wizerunki, które w pełni pokazują ich potencjał, bez strachu o ocenę innych.

Jaka jest Twoja filozofia dotycząca współpracy z innymi przedsiębiorcami, a może masz jakieś konkretne doświadczenia, które chciałabyś podzielić się z innymi?

Współpracuję z osobami, które rozumieją, że nie jestem grafikiem-wykonawcą gotowych pomysłów. Jestem ich partnerem nie tylko w kreowaniu wizji, ale też w osadzeniu tego w środowisku biznesowym. Dbam o to, żeby klient brał udział w kreowaniu strategii marki, żeby wiedział nie tylko CO robimy, ale też DLACZEGO. Współpracuję tylko z osobami, którym tak samo zależy na kreowaniu profesjonalnego (i skutecznego wizerunku) jak mi. Jeśli ktoś chce „tylko grafikę”, to wiem, że ta współpraca nie jest dla mnie. Stawiam też na długofalowe relacje, moja najdłuższa współpraca trwa ponad 15 lat. Zawsze na początku oceniam, czy ja i osoba po drugiej stronie jesteśmy na tyle dopasowane, że jest perspektywa na dłuższą współpracę. Nie odrzucam żadnej branży. Ważniejsze jest dla mnie to, jak podchodzimy do procesu budowania wizerunku i do siebie nawzajem.

Jakie są Twoje największe wyzwania jako kobieta prowadząca własną firmę, i jak sobie z nimi radzisz?

Bardzo szybko spotkałam się z hejtem, bo nastąpiło to jak miałam poniżej 500 obserwujących. Co zabawne, tworzyłam content o rzeczach, które wydawały mi się oczywiste i nawet zastanawiałam się, czy w ogóle to publikować. Były to rzeczy, których uczono mnie kilkanaście lat wcześniej, podstawa projektowania logo i identyfikacji wizualnej. A okazało się, że wzbudza duże kontrowersje. Naczytałam się bardzo wielu komentarzy, które uderzały we mnie personalnie oraz podważały moją wiedzę w temacie projektowania. I były to komentarze praktycznie tylko od mężczyzn. Mimo że wiele jest kobiet, które działają w tej branży, to mężczyźni dominują w komentarzach np. w grupach na Facebooku i jak się okazuje, na Instagramie również. Wielu z nich próbuje udowodnić pozostałym, że jest top of the top… tylko nie poprzez efekty swojej pracy, a przez ciągłe umniejszanie innym w odniesieniu do ich umiejętności i ekspertyzy. A często oceniając powyższe przez pryzmat wyglądu,

Szybko jednak zrozumiałam, że te komentarze nie były o mnie. Żadna osoba, która ma satysfakcjonującą pracę, prowadzi swoją firmę i spełnia się w życiu, nie ma czasu ani ochoty pisać takich komentarzy. Widząc pasywną agresję czy komentarze odnoszące się do wyglądu kasuję bez zastanowienia. Nie muszę sobie z nimi radzić, bo już mnie nie dotykają, ale nie widzę potrzeby, by moi odbiorcy musieli to czytać.

W jaki sposób Twoje największe porażki przyczyniły się do Twojego sukcesu dzisiaj?

Nie powiodło mi się prowadzenie pierwszej firmy. Nie zamknęłam jej, bo płynnie zmieniłam zakres swoich działań, ale nie zajmuję się już tym, co robiłam. Gdyby nie to doświadczenie, nie podejmowałabym teraz tak trafnych decyzji biznesowych. Przede wszystkim nauczyłam się mówić NIE wszystkiemu, co nie jest zgodne z moimi wartościami, sposobem działania i nie wspiera moich celów biznesowych. Drugą firmę prowadzi się już jakoś inaczej i mniej człowiek bierze do siebie. Pracuję zgodnie ze swoimi przekonaniami, ale moja firma nie jest mną. Nie rozumiałam tego prowadząc tę pierwszą i wszystko brałam stanowczo za bardzo do siebie.

W jaki sposób Twoje wartości osobiste wpływają na podejmowane decyzje biznesowe?

Buduję markę osobistą, więc siłą rzeczy nie jestem w stanie tego zupełnie oddzielić. Angażuję się w proces na 110%. Tak działam ze wszystkim – na maksa, albo wcale. Do pracy podchodzę śmiertelnie poważnie. Jeśli po drugiej stronie mam osobę, której zależy mniej niż mi, która nie jest zaangażowana i nie rozumie powagi tej pracy, nie wchodzę w projekt.

W jaki sposób radzisz sobie z presją i stresem związanym z prowadzeniem własnej firmy?

Oczywiście staram się przede wszystkim planować, ustalać strukturę każdego projektu, działać w zgodzie ze strategią, żeby minimalizować stres, ale przede wszystkim staram się dobrze bawić tym, co robię. Nie bawię się w firmę, ale bawię się w firmie. Sama wybrałam swój zawód, sama wybrałam sposób, w jaki pracuję i staram się dawać sobie małe nagrody w ciągu tygodnia, czyli np. czas z jakimś projektem tylko dla mnie, nawet kiedy mam dużo pracy dla klientów.

Dlaczego tak bardzo podkreślasz rolę strategii marki, nawet w małych biznesach i u soloprzedsiębiorców?

Bo w małych markach nie ma miejsca na przypadkowe decyzje. Często jedna osoba podejmuje wszystkie decyzje, od struktury oferty, przez komunikację, po estetykę. Brak strategii bardzo szybko prowadzi do chaosu, zmęczenia i wypalenia. Strategia nie jest dla mnie dokumentem „do szuflady”, tylko narzędziem pomagającym podejmować decyzje. Przy natłoku codziennych zadań zdejmujemy z siebie dużą część ciężaru związanego z koniecznością podejmowania zbyt dużej ilości decyzji. Strategia marki to prosty filtr. Jeśli coś nie pasuje do tego, jaka jest marka, jakie ma wartości, dokąd zmierza – można to śmiało odrzucić.

Jaki największy błąd widzisz u przedsiębiorców budujących swoje marki?

Zaczynanie od tego „jak ma wyglądać moja marka” zamiast „jaka ma być moja marka”. Widzę to wiele razy, zaczynanie budowania marki od robienia logo i wyboru palety kolorów. Ze względu na dostępność narzędzi typu Canva, jest to zjawisko jeszcze bardziej powszechne, niż kilka lat temu. Ale biorąc pod uwagę jak wiele jest obecnie firm, takie działania są znacznie bardziej zgubne. Bez fundamentów marki, jej esencji, budowanie marki staje się chaotyczne i prawie zawsze prowadzi do klęski i wypalenia. Z mojego doświadczenia wynika, że większość problemów wizerunkowych wynika właśnie z braku strategii marki i jasnym określeniu, JAKA MARKA JEST i JAKA NIE JEST, niż z tego, że coś jest nie tak z logo czy paletą kolorów.

Co chciałabyś, żeby osoby czytające ten wywiad zapamiętały najbardziej?

Że profesjonalny wizerunek marki to decyzja, a nie nagroda za „bycie wystarczająco dużą”.
Nie trzeba czekać, aż firma urośnie, zarobi pierwszy milion czy dostanie zewnętrzne pozwolenie, żeby działać profesjonalnie i na własnych zasadach. Jeśli właściciel marki nie zdecyduje świadomie, kim jest i jak chce być postrzegany, zrobią to za niego inni. A ja wierzę, że każda mała marka od pierwszego dnia działalności może tworzyć markę, której nie da się zapomnieć!


profesjonalna marka klaudia grochowska pawłowiczRozmówczyni wywiadu: Klaudia Grochowska-Pawłowicz

Klaudia Grochowska-Pawłowicz (Euflonica) to brand designerka i strateg marki z 15-letnim doświadczeniem w branży graficznej. Wspiera soloprzedsiębiorców i małe firmy w tworzeniu autentycznego wizerunku, który pozwala im z większą pewnością sprzedawać swoje produkty i usługi. Nie działa na szablonach – zamiast „ładnych logo” tworzy wizerunki marek oparte na esencji tego, co naprawdę ważne i unikalne w danym biznesie. Jej misją jest ocalić małe marki przed bylejakością i pokazać, że niezależnie od rozmiaru firmy, można myśleć o swojej marce jak o małym imperium. Łączy strategiczne podejście z unikalnym designem, wspierając właścicieli małych firm w świadomym i spójnym budowaniu marki. Jej celem jest jedno: tworzyć marki, których nie da się zapomnieć!

Przeczytaj także

Dlaczego Twoja marka osobista nadal nie sprzedaje – nawet jeśli jesteś świetna w tym co robisz?

Dlaczego Twoja marka osobista nadal nie sprzedaje – nawet jeśli jesteś świetna w tym co robisz?

Znasz to uczucie frustracji, gdy patrzysz na swój biznes i myślisz: „Przecież robię świetną robotę, dlaczego…
Biznes nie ma metryki. Marka osobista po 50-tce podbija sieć

Biznes nie ma metryki. Marka osobista po 50-tce podbija sieć

Jeśli Twoim jedynym planem na nadchodzącą emeryturę jest usiąść potulnie w fotelu z pilotem w ręku…
Strach przed profesjonalnym wizerunkiem – dlaczego marki sabotują własny rozwój

Strach przed profesjonalnym wizerunkiem – dlaczego marki sabotują własny rozwój

Wiele małych marek funkcjonuje poniżej swojego rzeczywistego potencjału wizerunkowego. Nie przez brak pomysłów, ambicji czy zaangażowania.…

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *