• 2026-06-10
  • 0
  • 9 minuty czytania

Siła herstorii i budowanie pewności siebie. Dlaczego kobiety wymazano z kart historii? – Agnieszka Jankowiak-Maik

Siła herstorii i budowanie pewności siebie. Dlaczego kobiety wymazano z kart historii? – Agnieszka Jankowiak-Maik

Historia, której uczymy się od najmłodszych lat w szkołach, kształtuje nasz obraz świata i tego, kim możemy w nim zostać. Niestety, przez wieki narracja historyczna była pisana wyłącznie przez mężczyzn, co doprowadziło do ogromnego zakłamania i wykluczenia połowy społeczeństwa z oficjalnego przekazu. Jak zauważa Agnieszka Jankowiak-Maik, edukatorka znana szerzej jako Babka od Histy, w edukacji rozpaczliwie brakuje tak zwanej historii sprawiedliwej, czyli takiej, w której istnieje pełna reprezentacja różnorodnych osób, a perspektywa kobieca jest traktowana na równi z męską. Uświadomienie sobie tego braku to pierwszy krok do zrozumienia, jak bardzo przeszłość wpływa na naszą współczesną pewność siebie i poczucie własnej wartości w biznesie, nauce oraz życiu społecznym.

Wykluczenie kobiet z kart historii odbywało się poprzez szereg okrutnych, systemowych mechanizmów, które sprawiały, że wybitne postacie kobiece ginęły w mrokach dziejów. Często uznawano, że dane odkrycie naukowe lub osiągnięcie było dziełem mężczyzny, podczas gdy realna twórczyni była marginalizowana, a jej dorobek podpisywano męskim nazwiskiem brata lub męża. Kobiety w historii rzadko mogły uczestniczyć w tradycyjnie pojmowanej wielkiej polityce, a do końca dziewiętnastego wieku odmawiano im prawa do formalnego studiowania na większości uniwersytetów. Nawet jeśli działały na rzecz niepodległości, często musiały to robić w ukryciu lub w męskim przebraniu. Ten brak widoczności w publicznych rejestrach, kronikach i podręcznikach sprawił, że współcześnie musimy wkładać ogromny wysiłek w to, aby te historie – herstorie – na nowo odkryć i przywrócić im należne miejsce.

Odkrywanie herstorii to nie tylko poszukiwanie sprawiedliwości dziejowej, ale przede wszystkim potężne narzędzie motywacyjne. Wystarczy przyjrzeć się bliżej życiorysom takich postaci jak Aleksandra Piłsudska, znana przed ślubem jako Anna Szczerbińska. Choć powszechnie kojarzy się ją wyłącznie jako żonę słynnego naczelnika państwa, w rzeczywistości była ona kobietą o niebywałej odwadze, wszechstronności i niezależności. Jako tak zwana dromaderka przemycała dynamit pod własnym gorsetem, organizowała akcje przeciwko carskiej Rosji i napadała na pociągi. Po wojnie zajmowała się osieroconymi dziećmi i z determinacją namawiała swoje koleżanki do spisywania wojennych wspomnień, argumentując to obawą, że ich heroiczny wysiłek zostanie całkowicie zapomniany i zniknie z historii, podobnie jak dokonania ich babek. Innym przejmującym przykładem jest Stefania Wilczyńska, współtwórczyni Domu Sierot, z którym utożsamiany jest wyłącznie Janusz Korczak. Wilczyńska najprawdopodobniej była współautorką rewolucyjnych koncepcji pedagogicznych, a jednocześnie tytanem pracy opiekuńczej i administracyjnej. To ona zginęła w Treblince wraz z dziećmi, którym przed tym tragicznym marszem kazała starannie złożyć ubranka. Znajomość takich biografii uzmysławia nam, że siła kobiet od zawsze była fundamentem społecznych przemian.

Brak odpowiedniej reprezentacji bohaterek ma niezwykle destrukcyjny wpływ na najmłodsze pokolenia. W amerykańskiej socjologii funkcjonuje pojęcie luki marzeń, określającej stan, w którym dziewczynki, nie widząc kobiet w rolach wynalazczyń, astronautek czy polityczek, przestają wierzyć, że same mogą osiągnąć takie cele. Zasada „możesz być tym, co widzisz” jest w edukacji kluczowa. Jeżeli dziewczynki w szkole uczą się w osiemdziesięciu procentach czasu wyłącznie o mężczyznach na koniach, walczących w wojnach, to podświadomie zaczynają uważać, że wpływ na losy świata jest zarezerwowany tylko dla jednej płci. Obserwuje się zjawisko, w którym w okolicach siódmego lub ósmego roku życia dziewczynki zaczynają się wycofywać, rzadziej i krócej zabierają głos w klasie, ustępując miejsca chłopcom. Wprowadzenie do narracji postaci kobiet sprawczych, silnych i różnorodnych to nie ideologia, lecz niezbędne wsparcie psychologiczne, które pozwala dziewczynkom rozwijać skrzydła.

Warto pamiętać, że siła kobiet w przeszłości miała wiele wymiarów. Oprócz elitarnych jednostek, o których zachowały się nieliczne wzmianki, miliony anonimowych kobiet wykonywały tytaniczną, darmową pracę opiekuńczą i domową, często pracując ponad ludzkie siły. Ich codzienne zmagania, determinacja do przetrwania i dbanie o rodziny to również heroizm, który zasługuje na najwyższy szacunek i upamiętnienie. Tworzenie historii sprawiedliwej to także opowiadanie o naszych prababkach, badanie historii nauczycielek z małych wsi i przywracanie godności tzw. pracy niewidzialnej. Kiedy uznamy tę różnorodność ról i doświadczeń, zrozumiemy, że kobiety zawsze były silne – zarówno wtedy, jak i dzisiaj. Herstoria to nie jest tylko moda, ale dziejowa konieczność, która pozwala nam budować lepszą, bardziej świadomą i równą teraźniejszość.

Kwestia reprezentacji płci w materiałach edukacyjnych i oficjalnej historiografii to obszar, który wymaga rzetelnego, opartego na twardych danych podejścia analitycznego. Badania ilościowe nad systemem oświaty oraz treścią podręczników szkolnych w Polsce obnażają głębokie, strukturalne dysproporcje. Jak wskazuje edukatorka Agnieszka Jankowiak-Maik, brak obecności kobiet w narracji historycznej nie jest wynikiem ich faktycznej bierności w przeszłości, lecz skomplikowanego splotu mechanizmów systemowych i wykluczeń prawnych. Zrozumienie tych mechanizmów to klucz do zmodernizowania procesów dydaktycznych oraz uświadomienia społeczeństwu, w jak dużym stopniu nasz obraz świata jest kreowany przez błędy poznawcze i braki w literaturze naukowej.

Dane statystyczne dotyczące obecności kobiet w polskich podręcznikach historii są bezlitosne i nie pozostawiają złudzeń co do skali marginalizacji. Według szczegółowych badań przeprowadzonych w ramach projektu analitycznego zajmującego się kwestią niegodnych historii, postacie kobiece stanowią w materiałach edukacyjnych zaledwie od 4 do maksymalnie 10 procent ogółu wymienianych osób. Co więcej, warto poddać tę wyższą wartość krytycznej weryfikacji. Osiągnięcie pułapu dziesięciu procent jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy do zestawienia włączy się postacie niefikcyjne oraz symboliczne, w tym antyczne boginie, różnego rodzaju alegorie państwowe, a także jedną z najczęściej pojawiających się w podręcznikach postaci kobiecych, czyli Matkę Boską. Dla porównania, analiza tekstów źródłowych z okresu średniowiecza wykazuje, że w ówczesnych kronikach kobiety stanowiły zaledwie około 3 procent wzmiankowanych osób. Zestawienie tych danych prowadzi do ironicznego wniosku, że przez dwa tysiące lat ewolucji piśmiennictwa, reprezentacja kobiet w oficjalnym przekazie wzrosła zaledwie o jeden punkt procentowy w podstawowej narracji. Te liczby dobitnie pokazują, że narracja podręcznikowa jest silnie zdominowana przez historię polityczną oraz wojskową, do której kobiety przez wieki nie miały formalnego dostępu.

Jednym z najistotniejszych mechanizmów analitycznych tłumaczących wymazywanie kobiet ze świata nauki i wynalazków jest tak zwane zjawisko Matyldy (Matilda effect). Jest to proces badany w socjologii nauki, polegający na systematycznym umniejszaniu wkładu kobiet w rozwój badań naukowych i przypisywaniu ich osiągnięć kolegom po fachu, braciom lub mężom. Kobiety historycznie nie miały prawa dostępu do edukacji wyższej, przez co ich prace były z zasady traktowane jako mniej istotne i często anonimizowane. Klasycznym, udokumentowanym przypadkiem takich działań jest historia Rosalind Franklin, której kluczowe badania nad strukturą DNA zostały wykorzystane przez jej współpracowników do zdobycia Nagrody Nobla, podczas gdy jej fundamentalny wkład został początkowo całkowicie pominięty. Podobne zjawiska marginalizacji dotyczyły rynkowych innowacji technicznych. Niewielu uczniów zdaje sobie sprawę, że to kobiety stoją za wynalezieniem niezwykle użytecznych i praktycznych rozwiązań inżynieryjnych, takich jak pierwsze wycieraczki samochodowe czy zmywarki do naczyń. W świecie technologii bezprzewodowych warto również przytoczyć postać Hedy Lamarr, której przełomowe odkrycia w dziedzinie komunikacji radiowej stworzyły technologiczne fundamenty dla dzisiejszego standardu Wi-Fi. Ukrywanie takich faktów podważa obiektywizm i kompletność edukacji technologicznej.

Rozwiązanie problemu edukacyjnej luki płacowej i społecznej wymaga innowacyjnego podejścia do dydaktyki. Należy zauważyć, że struktura kadrowa w polskim szkolnictwie jest wysoce sfeminizowana – około 85 procent stanowisk nauczycielskich zajmują kobiety. Pomimo to, ukryty program szkoły nadal promuje wzorce męskie. Z pomocą w niwelowaniu tych barier przychodzą nowoczesne narzędzia i rozwiązania opierające się na grywalizacji. Jednym z takich innowacyjnych rozwiązań, wprowadzonych przez Fundację Muzeum Historii Kobiet, jest gra edukacyjna „Herstorya”. Produkt ten, udostępniany na zasadach wolnego dostępu za pośrednictwem strony internetowej fundacji, gromadzi biogramy prawie 100 wybitnych Polek reprezentujących różnorodne dziedziny życia naukowego, społecznego i artystycznego. Mechanika gry łączy przyswajanie faktów historycznych z modułem pytań wzmacniających rozwój osobisty dziewczynek, stymulując je do wyobrażenia sobie własnej kariery naukowej (np. zdobycia nagrody Nobla). Skuteczne wdrożenie historii sprawiedliwej do systemu oświaty wymaga posługiwania się takimi darmowymi, innowacyjnymi zasobami dydaktycznymi, które pozwalają ominąć rigidne ramy niekompletnych podstaw programowych i podręczników, bezpośrednio wpływając na świadomość i sprawczość młodego pokolenia.

Agnieszka Jankowiak-Maik (Babka od histy) – nauczycielka historii i edukatorka, która w nowoczesny i odważy sposób popularyzuje historię oraz herstorię w mediach społecznościowych. Temat: Kobiety, które zrobiły robotę, ale historia oddała zasługi komuś innemu, albo o nich zapomniała…

Przeczytaj także

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *