• 2024-05-21
  • 61
  • 9 minut czytania

Self-publishing bez stresu. Jak wygląda proces wydawniczy, gdy wydajesz sama

Self-publishing bez stresu. Jak wygląda proces wydawniczy, gdy wydajesz sama

Jak nie utopić kasy, nie wplątać się w kiepskie współprace i nie złorzeczyć pod nosem, że zachciało Ci się e-booka – już tłumaczę. Przede wszystkim, you go, girl! Zdecydowałaś się (lub zdecydujesz) na samodzielne wydanie, więc wszystko zależy od Ciebie. Cudownie. I nie, bo wszystko zależy od Ciebie. Tu potrzeba skrupulatności, umiejętności podejmowania decyzji i planu. Tak, plan jest najważniejszy – bez tego zaraz będziesz wychylać nos spod wody oczekiwań i utyskiwać, że po co Ci to było… Ale można tego uniknąć. Uwierz, że self-publishing bez stresu może naprawdę przebiegać.

Bez planu ani rusz

Serio, potraktuj to jak projekt, którym zawiadujesz niczym kapitan statku. Stwórz sobie od razu folder na dysku czy w programie (Asana, Trello, Google Sheet) i zaplanuj wszystkie kroki. Przeróżne aplikacje mogą Ci ułatwić kontakt i współpracę z podwykonawcami (korektor, grafik), a także uporządkują to, co masz. Podziel działania na mniejsze kroki. Wypisz, co musisz zrobić. I ile czasu przeznaczysz na konkretne zadania – będziesz wiedzieć, kiedy co się zaczyna. Oczywiście zrób też miejsce na ewentualne obsuwy – to się może wydarzyć zawsze, lepiej mieć więcej czasu i spać spokojnie, niż pracować w pocie czoła w środku nocy. No to plan masz, lecimy dalej!

CZAS

Większość specjalistów pomagających w procesie samodzielnego wypuszczenia e-booka na rynek to soloprzedsiębiorcy. Mają swoje harmonogramy (zazwyczaj zapełnione na kilka miesięcy w przód!), więc nie licz, że skończysz tekst, w podskokach zgłosisz się do redaktora czy grafika, a ten zajmie się Twoim dziełem w przeciągu tygodnia. Zdarza się, że na swoją kolej przyjdzie Ci czekać nawet kilka miesięcy – uwzględnij to w planie i skontaktuj się ze specjalistami jeszcze na etapie pisania.

LUDZIE

Skoro dobrego specjalisty ze świecą szukać, to bierz swoją i zasuwaj! Najlepsze są oczywiście koleżeńskie polecajki – gdy ktoś znajomy już współpracował ze specjalistą, to możesz podpytać o wrażenia, czas pracy i przede wszystkim zobaczyć efekty.
Nie znaczy to jednak, że nieznajomi są źli. Sprawdź zawczasu opinie, przejrzyj media społecznościowe, profil np. na LinkedInie, poproś o portfolio (w przypadku grafika) czy o wykonanie próbki korekty. Redaktorzy zazwyczaj wykonują bezpłatną korektę fragmentu Twojego tekstu – możesz w ten sposób zobaczyć, czy pasuje Ci styl tej osoby (bo każdy korektor inaczej poprawi ten sam tekst), czy kontakt nie jest utrudniony i czy nadajecie na tych samych falach (serio, to ważne przy dłuższych wspólnych działaniach!).

REDAKCJA

Tak jak w podstawówce dawałaś swoje wypracowania do przejrzenia komuś przed oddaniem do oceny, tak redaktor będzie Twoim cichym wspólnikiem w wyeliminowaniu podstępnych błędów, wyłapaniu niespójności czy podpowiedziach, co możesz ulepszyć.

Zastanawiałam się ostatnio, czy są teksty, które nie wymagają korekty (na portalu możesz przeczytać mój artykuł na ten temat). I wyszło, że nie! Nawet korektorzy, gdy tworzą swoje strony WWW, proszą kogoś o pomoc w przejrzeniu tekstów. Wszak to świadczy o profesjonalizmie i szanowaniu czytelnika.

Redakcja to pierwsze czytanie po autorze, czyli głębsza praca z tekstem. Na tym etapie redaktor może zaproponować zmiany w strukturze tekstu, zwrócić uwagę na logiczność, np. danych działań bohatera. Wgryzie się też w warstwę jezykową – wyłapie powtórzenia, literówki, błędy ortograficzne, składniowe, frazeologiczne i inne. I nie będzie ingerować w styl – najważniejsze jest Twoje zdanie, możesz nie zgodzić się na daną poprawkę! Zazwyczaj wywiązują się wtedy rewelacyjne dyskusje w komentarzach do tekstu – bo wszystko sprawdzane jest w trybie redakcji, widzisz, co poprawił redaktor.

Uważam, że to fantastyczny proces – uświadamiasz sobie, co dajesz czytelnikowi, pracujesz nad tym, żeby Twój tekst był wyjątkowy! Standardowo zakłada się, że redaktor sprawdza jeden arkusz wydawniczy dziennie (40 tys. znaków, w przybliżeniu 22 strony znormalizowane tekstu: każda po 1800 znaków ze spacjami). Później oczywiście jest korekta autorska – czyli sprawdzenie przez Ciebie, jakie poprawki zostały naniesione, i ich zaakceptowanie (lub nie!). Gdy dojdziecie z korektorem do wspólnej wersji tekstu, trafia on do korekty.

KOREKTA

Lubię określenie, że korekta to drugie czytanie. Zrobione już gabaryty, tekst zyskał swoją formę, teraz ostateczne szlifowanie. Wprowadzanie poprawek może wprowadzić też błędy. Redaktor zwraca uwagę na tyle zagadnień, że nie zawsze przy pierwszym czytaniu złapie wszystko, to nie robot (choć do działań np. AI też są zastrzeżenia!). A przecież i Tobie, i korektorowi zależy na tym, by tekst był jak najlepszy. Nie pomijaj więc tego etapu!

Warto zadbać, aby korektę wykonywała inna osoba niż redakcję. Zawsze daje to świeże spojrzenie na tekst, jego ponowne zgłębienie i wiedzę. Jednak nie przejmuj się, jeśli współpracujesz z jedną osobą – też na pewno dołoży starań, by usunąć wszelkie błędy. Tak orientacyjnie: przyjmuje się, że korektor dziennie sprawdzi 2 arkusze wydawnicze tekstu (80 tys. znaków ze spacjami).

SKŁAD, ILUSTRACJE

Gotowy językowo tekst trafia do grafika lub składacza (używam określeń grafik i składacz wymiennie, zależy, do jakiego specjalisty się zgłosisz) – teraz on głowi się nad układem treści.
Zazwyczaj składacz tworzy makietę z proponowanym układem specjalnie dla Ciebie. Wszystko zależy od typu e-booka – czy jest to tekst jednolity, czy chcesz zamieścić wykresy, tabele, czy wydajesz np. e-book podróżniczy i wplatasz wiele zdjęć albo czy tworzysz workbook z miejscem na samodzielne wypełnianie przez czytelnika. I czy e-book będzie interaktywny (czy będzie odsylał do konkretnych stron w swoim obrębie czy do WWW zewnętrznych).

Zwróć uwagę na poprzednie prace grafika – zazwyczaj każdy ma swój specyficzny styl i prawdopodobnie Tobie również przedstawi projekt w danej stylistyce. Dlatego musi Ci pasować, wszak od oprawy graficznej też wiele zależy (nie od parady ludzie są wzrokowcami i oceniają innych w 30 sekund, a pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz).
Przygotowanie okładki możesz zlecić grafikowi, ale jeśli chcesz, aby składała się ona np. z ilustracji, to zajmie się tym raczej ilustrator (zaplanuj również czas dla niego!).

KOREKTA PO SKŁADZIE

Jeszcze ostateczny szlif – takie przejrzenie finalnego produktu. Korektor sprawdza teraz, co zadziało się z tekstem w trakcie składu. Automatyczne narzędzia w programie do składu nie zawsze idealnie dają sobie radę z dzieleniem wyrazów na sylaby. Składacz może też przeoczyć jednoliterowe spójniki na końcu wersu (sierotki), zdarza się, że akapit zostanie źle podzielony między stronicami. Może majtnąć się numeracja, podpis pod zdjęciem. Albo zawieruszyć pojedyncza literówka czy inny babol. Dlatego polecam, aby jednak zlecić korektę poskładową – korektor sprawdzi, czy reguły edytorskie znalazły tu zastosowanie.

KONWERTOWANIE

Masz już plik PDF, pewnie pochwaliłaś się już wszystkim wokół, że gotowe, chcesz wysyłać i zdobywać pierwsze recenzje. Daj czytelnikom jeszcze jedną rzecz – komfort czytania. E-booki w PDF-ie nadają się do czytania na telefonie/tablecie/komputerze. Jednak gros odbiorców ma czytniki, chcieliby z nich skorzystać i tym razem. Warto przekonwertować plik PDF do formatu MOBI czy EPUB.

Często możesz poprosić o pomoc składacza, ale bierz pod uwagę, że nie każdy umie to zrobić. I że to osobna usługa, za którą też musisz zapłacić. Warto wspomnieć, że jeśli planujesz współpracę z Legimi czy Empikiem, to musisz przygotować tekst właśnie w tych formatach.

PROMOCJA

Skoro tworzysz treści i chcesz dotrzeć do serc czytelników, to musisz zadbać też o to, by mogli dowiedzieć się o Twoim e-booku. Jeśli jesteś twórcą już działającym w mediach społecznościowych, to fantastycznie – masz swoje grono odbiorców. Jeśli nie, to musisz je pozyskać.

Możesz reklamować się na grupach na Facebooku, szukać osób, które piszą recenzje, mają grono czytelników i mogą polecić Twój e-book, możesz odzywać się do lokalnych ośrodków kultury, możesz organizować webinary wiedzowe i na koniec zachęcać uczestników do zakupu, możesz współpracować z Legimi czy Empikiem. Wszystko zależy od Ciebie.
Są też osoby oferujące pomoc w promocji – jednak sprawdź dokładnie ich osiągnięcia, zapytaj, co dokładnie zaproponowałyby w Twoim przypadku, i spisz umowę.

Self-publishing bez stresu – najważniejsze tipy

Gdy będziesz szukać wykonawców, zapewne natkniesz się na „wydawnictwa” typu vanity. Bardzo entuzjastycznie zaproponują ci wszystkie usługi w jednym – promocję, korektę, skład, druk, dystrybucję. Haczyk: płacisz z góry „wydawnictwu”, które chcąc jak najwięcej zarobić, zleca wykonanie poszczególnych usług za jak najniższą stawkę (a za tym idzie niska jakość). Niestety najczęściej promocja to jedna wzmianka o nowej publikacji w newsletterze lub na Facebooku. Nie wystarczy, a wszystko spada na Twoje barki.

Sprawdź osoby, które chcą Ci pomóc w promocji e-booka. Często sprzedają własne e-booki, szczycą się współpracą z Empikiem, ale promowane przez nie publikacje nie mają wielu czytelników. Nie wierz osobom, które szczycą się, że stworzyły e-book w 5 dni i zarobiły 6, 8, 10 tysięcy. Aż z ciekawości byłam na takim szkoleniu, to jest niestety tylko zachęcenie do skorzystania z platformy/ kupienia e-booka/ umówienia się na indywidualne konsultacje…

Zaplanuj budżet zawczasu. Projekt e-book to wiele działań, musisz przemyśleć, co jest niezbędne, bo koszty są po Twojej stronie. Ale zysk też. Sprawdź, czy nie chcesz skusić się na współpracę z duetem grafik – korektor. Coraz więcej dziewczyn graficzek współpracuje z korektorkami i mogą poprowadzić Cię przez meandry tworzenia e-booków, a Ty masz pewność, że nie będzie problemów w sprawnej komunikacji czy przy wymianie plików – bo to wspólne ogarnianie już płynnie działa.

A na koniec – nie zrażaj się, to tylko z wierzchu wygląda tak strasznie. Uważam, że każdy da radę, jeśli podzieli cały proces na mniejsze kawałeczki i dobierze zgrany zespół specjalistów. Dodam tylko, że dobry korektor czy redaktor ogarnia kolejne kroki.
To do dzieła, wierzę w Ciebie! Powodzenia!

 

Przeczytaj także

Różne modele procesu wydawniczego

Różne modele procesu wydawniczego

Eliza Wydrych-Strzelecka – Konferencja GIRLBOSSKIE 2022 Różne modele procesu wydawniczego (e-book) – dopasuj któryś do siebie…

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *