• 2024-03-04
  • 189
  • 17 minut czytania

Wywiad z Agnieszką Gaczkowską. To jest magia, kiedy kolejny twórca używa mojej metody prowadzenia warsztatów.

Wywiad z Agnieszką Gaczkowską. To jest magia, kiedy kolejny twórca używa mojej metody prowadzenia warsztatów.

Ola Gościniak: Jak zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem i dlaczego zdecydowałeś się przekształcić to w biznes?

Agnieszka Gaczkowska: To świetnie pytanie, bo jak by mi ktoś te 7 lat temu powiedział, że Oplotki będą generować przychody utrzymujące naszą 5-osobową rodzinę i że będę dawać miejsca pracy innym twórczym babkom….to bym nie uwierzyła. Sama byłam rękodzielniczką od „dzieciaka”. Dziergałam z dziadkiem, szyłam z babcią, cerowałam z mamą, a z tatą sklejałam domki dla lalek z jego starych kartoników. Śmieję się, że to rękodzieło zaprowadziło mnie na architekturę, bo zajęcia malarstwa, rzeźby i robienie wszelkiej maści makiet budynków było takim przedłużeniem radości dzieciństwa. Tak naprawdę jednak dopiero na macierzyńskim mogłam w pełni tworzyć. Po dekadzie pracy w zawodzie zdałam sobie sprawę, że 99% czasu architektki to klikanie kreseczek na komputerze i excel wycen. Z przyjemnością więc „wyżywałam” się twórczo urządzając nasze mieszkanie i pokoiki dziecięce, gdy byłam w ciąży. Tu dywanik szydełkowy, tam makramowa ścianka, w jednym rogu pufka na drutach, a na łóżkach wełniane koce i pledy. Rękodzieło ocieplało nasze gniazdko i wtedy mnie olśniło! Te wszystkie koleżanki proszące „wydziergaj mi taki, pliiiiissss!” to jest moja idealna klientka. Szybko przeszłam od wykonywania rękodzieła użytkowego dla koleżanek i ich koleżanek… do jego uczenia. I tak wystartowały pierwsze warsztaty. Takie nieformalne spotkania (plotki) przy rękodziele (O-platanie) …czyli O-PLOTKI. Z mojego salonu, szybko przeniosły się do poznańskich knajpek i pracowni, a potem też do onlajnu. Doszły strategiczne partnerstwa, osoby do zespołu, wielka społeczność twórców i fanów rękodzieła. Z czasem zaczęłam biznesowym doświadczeniem rozwijania tej marki dzielić się z innymi – zarówno z branzy handmade, jak i innych, zwłaszcza on-line.

Czy uważasz, że jest możliwe zarabianie na rękodziele i prowadzenie własnego biznesu w tej dziedzinie? Jakie są kluczowe wyzwania?

Tak! Jestem żywym dowodem. Niestety obserwuję jakieś takie niezdrowe sklejenie poczucia wartości twórców z cenami ich produktów i usług. Kiedy klient mówi „za drogo” uderza to wtedy w najczulszy punkt. Słyszę i czuję dusze artystów, bo sama tam byłam. Miałam po architekturze tak dość excela, e sama zapomniałam o jego przydatności i dlatego teraz uczę, jak sobie tematy binesowe oswajać. Kreatywność i twórcza energia to jedno, ale podstawy biznesowych zasad, promocja, wycena, kalkulacja biznesu i jego kalibrowanie na nasze wyznaczone zarobki to coś, od czego nie da się uciec, jeżeli chcemy czegoś więcej, niż kosztownego hobby. Wyzwanie, z którym najczęściej sobie nie radzimy to odrobienie biznesowych lekcji. Czasem są to takie podstawy jak określenie profilu idealnego klienta, a czasem „wejście” w niuanse strategicznych współpracy z kluczowymi partnerami. Dla mnie jednak największym przełomem w drodze do sukcesu w branzy handmade było zrozumienie, że nie ma medalu za boksowanie się z trudnościami samodzielnie. Wręcz odwrotnie – mamy możliwość korzystania ze wsparcia i to często na wyciągnięcie myszki – nawet nie musimy wychodzić z domu! Nie umiałam wordpressa, a wyklikałam swoją stronę i sklep ( z resztą dzięki kursowi Oli, który wtedy kosztował niecałą stówkę… ) Nie umiałam delegować, ale zapłaciłam mentorce i mnie tego nauczyła. Nie wiedziałam, co to lista mailowa, to poszłam na online MBA. Wiele błędów popełniłam, bo próbowałam sama, albo nie było/nie znałam kogoś, kto mógłby mi skrócić tą drogę. Dla mnie umiejętność postawienia na siebie, ale i jednoczesnego nauczenia się korzystania ze wsparcia to taki uniwersalny klucz do sukcesu.

Jakie są najbardziej skuteczne strategie marketingowe, które polecasz mogą zbudować swoją markę w dziedzinie rękodzieła?

Dla mnie oprócz tego, co działa aktualnie tu i teraz, są rzeczy uniwersalne. O ile przez ostatnie 7 lat obserwowałam i korzystałam z różnych trendów (social media, Pinterest używany do SEO, promo na Etsy, ostatnio Tik-Tok i IG reels). o tyle jest coś niezmiennego. Jestem przekonana, że tak, jak prez ostatnie 7 lat mojej działalności, tak i przez kolejne 7 i więej będzie aktualna prosta zasada polecenia. Teraz dużo uczę o afiliacji (wypuściłam nawet o tym kurs) – ale tak na prawdę to nic innego, jak idea polecania/poczty pantoflowej. Potęga Oplotki stoi tak na prawdę nie na ogromnych socialach, ale społeczności. Zbudowałam ją dzięki myśleniu o tym, jak sprawić, że nasze klientki czują się zaopiekowane, dopieszczone, a jeżeli tylko możemy dać więcej wartosci, niż obiecujemy, to tak robimy.

To działa cuda!

Klientki stają się naszymi ambasadorkami, polecają nasze produkty usługi.

Często kupują więcej, niż jeden produkt, stają się naszymi partnerkami biznesowymi. Kiedy dodajemy do tego afiliację – czyli przepływ finansowy w zamian za świadczenie dla nas usług promocyjnych – wszystko rośnie w jeszcze większym tempie.

Gdybym teraz miała zaczynać, to na pewno bym zobaczyła, z kim mogę łączyć siły, by było nie tylko łatwiej, ale też raźniej w tej biznesowej drodze. To zdecydowanie maraton, a nie sprint.

Czy etyka odgrywa istotną rolę w Twoim biznesie rękodzielniczym? Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze?

Zdecydowanie ważna jest dla mnie etyka pracy. Nieraz zdarzyło mi się odrzucić świetną ofertę współpracy, bo wymagała kompromisu na poziomie wartości.

Mówi się, że kobiety są „za miękkie” do biznesu, bo operują sercem, mieszają osobiste wartości z działaniem swojej firmy…Mnie to wyszło „na dobre”.

Po dekadzie w twardej, trochę męskiej architekturze, świadomie budowałam OPLOTKI jako przestrzeń zgodną z moimi wartościami. Chciałam pracy opartej o służenie innym swoimi darami, kompetencjami, które przychodzą mi łatwo, z lekkością, naturalnie. Chciałam pracować sobą, ale nie kosztem siebie. Zaczęłam stawiać na komunikowanie wartości kobiecych spotkań warsztatowych, rozmawiania o trudnościach w biznesie, odważyłam się na dzielenie wpadkami, aby innym oszczędzać niepowodzeń. I okazało się, że to jest cenne. Kobiety, zwłaszcza te, które mierzą równie wysoko, jak ja, są gotowe płacić za skracanie sobie drogi do celów dzięki moim „lekcjom”. Dla mnie etyka to mówienie jak jest, bez pudru. Okazało się, że można sprzedawać oferty bez marketingowego „czary-mary” i naciągania faktów. A co najlepsze…przyciągamy wtedy równie inteligentne klientki, jak my i praca staje się nie tylko przyjemnością, ale nieustannym rozwojem!

Czy uważasz, że rękodzieło może pełnić rolę społecznego przedsięwzięcia? W jaki sposób wspierasz lokalne społeczności lub organizacje?

Zdecydowanie! Sama oprócz firmy Oplotki prowadzę stowarzyszenie pod tą samą nazwą. W naszej ponad 5-letniej historii robiłyśmy już festyny sąsiedzkie, zajęcia dla niepełnosprawnych, dzieci, seniorów, warsztaty finansowane z budżetu miasta Poznań ( zięki temu bezpłatne dla mieszkańców) i niezliczone akcje społeczne (np. Zbiórki/licytacje rękodzieła). Najwazniejsze jednka działania społeczne rękodzieła to moim zdaniem to, co dzieje się w mikroskali dzięki przedsiębiorczym twórcom. Nie znam rękodzielnika, ktory nie zaraża pasją i uśmiechem swoich dzieci, sąsiadów, koleżanek z pracy, rodziny. chyba kazdy przynajmniej raz podarował coś na WOŚP lub inną zbiórkę dla chorych dzieci. Dla mnie to jest właśnie wspieranie lokalnych społeczności i organizacji, ale takie ( choć mikro) to na mega MAKRO skalę. To jeden z powodów, dla których tak kocham tą pracę. Wiem, że nawet ucząc wyceny rękodzieła, czy bizneesowych aspektów budowania marki handmade, dokładam wielką cegiełkę do tego ruchu społecznego. Im bardziej”poważnie”, profesjonalnie traktujemy rękodzieło, tym takich działań społecznych jest i będzie więcej.

agnieszka gaczkowska 345x345 1 - Wywiad z Agnieszką Gaczkowską. To jest magia, kiedy kolejny twórca używa mojej metody prowadzenia warsztatów.
Agnieszka Gaczkowska

Jak radzisz sobie z problemem kopiowania pomysłów i produktów w dziedzinie rękodzieła? Jakie kroki podejmujesz, aby chronić swoje projekty? I co radzisz innym?

Oczywiście chronię prawnie znak, logo, najwazniejsze know-how marki Oplotki. Na stałe współpracuję z radczynią prawną, która monitoruje ewentualne nadużycia i podejmuje adekwatne kroki formalne. Nie wszystko można jednak prawnie zastrzegać. Mi osobiście pomaga myślenie w stylu „będziesz tylko marną kopią”, jeżeli Twoja strategia to bezmyślne „odgapienie”. Zupełnie inne mam jednak podejście do twórczego kopiowania/inspirowania się/współpracy. Takie trochę w stylu artystów. Wierzę, że kiedy kolejny twórca używa mojej metody prowadzenia warsztatów i zadaje sobie trud jej nauczenia i przeanalizowania i do tego wszystkiego dodaje swoją refleksję, krytyczne poprawki, własne wartości i unikalne kompetencje…..to dzieje się magia. Wspólnie popychamy świat do przodu. Ja lubię być blisko tego procesu. To dlatego tak otwarcie dzielę się swoimi metodami, know how. Mogę wtedy pokazać „hej – to jest moje” – i jednocześnie – „bierz śmiało to i tamto i tutaj wstaw swój kawałek„. Mam poczucie, że nikt z nas nie chce być marną kopią, czasem „kradzież” własności intelektualnej wynika z niewiedzy. Jestem ogromną fanką współtworzenia. Wymaga to jednak ogromnej transpartentności, szczerości i wewnętrznego kompasu wartości. Dlatego skupiam się podczas zapraszania do moich produktów i usług na tym, aby nie były to przypadkowe osoby. A kiedy już są w moich programach – jasno komunikuję, co można, czego nie.

Jakie narzędzia cyfrowe i platformy internetowe są dla Ciebie najbardziej skuteczne w prowadzeniu biznesu rękodzielniczego?

Zdecydowanie stawiam na własną stronę www i sklep. Mamy nad nimi pełną kontrolę, więc rozwijamy blog, podcast, Pinterest aby to miejsce było jak najlepiej widoczne w Google. Zwłaszcza, kiedy osoby, które nas jeszcze nie znają wpisują w wyszukiwarkę frazę-pytanie, na które my już znamy odpowiedzi i mozemy pomóc produktem/usługą, które skrócą komuś drogę. W drugiej kolejności social media. Choć to od nich zaczyłałam 7 lat temu, niestety mocno się zmieniły przez ostatnie 7 lat. W aktualnym momencie to nasze narzędzie, by pozostawać w kontakcie z osobami, które już nas znają. Najskuteczniejszym narzędziem biznesowym niezmiennie pozostaje budowanie partnerstw oraz afiliacja..

Jakie są Twoje zalecenia dla osób, które chcą rozpocząć własny biznes rękodzielniczy? Jak unikać typowych błędów?

Przede wszustkim konkrety. Cel Twojego biznesu – jeżeli to 400 zł do pensji na etacie – super! Jeżeli 5tyś miesięcznie, żeby odejśc z etatu -super! Budujesz imperium i chcesz stworzyć 10 mijsc pracy – EKSTRA! Ale napisz sobie to gdzieś, bo od tego zależy, co właściwie i jak będziesz robić! Hobby też jest ekstra- ale jak ma być biznes – to ma być dochód. A nie będzie go, jak go nie określisz (cel) i nie policzysz (kalkulacja, jak chcesz go osiągać). To taki błąd numer jeden – tutaj polecam nasze bezpłatne wyzwanie na kanale Youtube – „Pokochaj wycenę rękodzieła”. Tak je nazwałam – bo nie ma w biznesie takiego momentu, kiedy mozemy przestać liczyć, albo zapomnieć o excelu (sorry ;P ). Lepiej to pokochać, jak chcemy robić biznes, niezależnie jak duży.

Jak zarobisz to – wszystki kolejne kroki będą wynikać w trakcie: określenie idealnego klienta, strategia marketingowa, określone działania, ile pracy chcesz w nie wkładać w skali miesiąca/tygodnia….wszystko.

Ale jak nie odpowiesz sobie na pytanie „PO CO?” – nie ma co brać się za resztę.

W moim doświadczeniu wszystkie typowe błędy to zabieranie się za cokolwiek „kolejnego” zanim porządnie zastanowimy się nad tym, co ma mi ten biznes właściwie dać.

Rozwój osobisty poprzez rękodzieło

Jakie są Twoje plany na rozwój swojego biznesu rękodzielniczego w przyszłości?

Zdecydowanie własne miejsce. Od czasu pandemii dziłałyśmy głównie online, musiałam zrezygnować z pracowni. Centrum Poznania, miejsce w przepięknym, zielonym ogrodzie to długoletnie marzenie, które właśnie się spełnia.

Choć zdecydowanie rozwijam online, to brakowało mi takiego letniego oddechu dla naszej społeczności i dla siebie. Takie fizyczne przedłużenie onlajnu pieknie domyka nam procesy lub je otwiera a mi daje ogromną frajdę bycia bliżej ludzi. Biznesowe dyskusje, warsztaty różnych technik, szeroko rozumiany rozwój osobisty – wykładowo, warsztatowo i w formie niedformalnych spotkań – i to wszystko w jednym miejscu do którego łatwo podjechać tramwajem. Dodatkowo – Poznań, który ma to szczęście, że z każdego zakątka Polski łatwo pociągiem, czy autem. Lotnisko też nie tak daleko, więc nasze międzynarodowe klientki będą mogły wpadać „na przytulasa” do OPLOTKI POP-UP (bo tak nazywam tą ogrodową pracownię letnią). Także w kwestii planów – to CEL 😉 Aktualnie to letnia pracownia POP-UP, która przetestuje nasze najnowsze scenariusze kursów i programów rozwojowych, rękodzielniczych i biznesowych i „zrobi budżet” na docelową działkę pod większą inwestycję lokalową.

Ale jeżeli chodzi o plany, to w gruncie rzeczy, nic nowego – zamierzamy szerzyć pozytywnego bakcyla rękodzieła” dalej – z coraz większą frajdą i rozmachem.

Jak radzisz sobie z dynamicznymi trendami w świecie rękodzieła? Jak dostosowujesz swoją ofertę do zmieniających się preferencji klientów?

 Świetne pytanie! Mam wrażenie, że jeżeli chodzi o szalenie przyspieszające trendy cyfryzacji, prebodźcowania, rozwoju technologii, rękodzieło tylko korzysta. Widać to w przewidywaniach dla naszej branży. Rośnie dynamicznie niezmiennie od kilku lat i mam prxekonanie, e to tylko przyspieszy. Im szybszy świat, tym bardziej potrzebujemy wylogowania z tego tempa, a rękodzieło świetnie zaspokaja nasze uniwersalne potrzeby.

Bycia ze sobą, zwolnienia, bycia w społeczności, spotkania z drugim człowiekiem w przestreni która nas łączy, zamiast dzielić. Choć platformy, na których promujemy nasz Oplotkowy przekaz się zmieniają (ostatnio dołączyłyśmy TikTok) – to sam komunikat jest ten sam. Nasza propozycja wartości też w gruncie rzeczy jest niezmienna, jestem więc spokojna o naszą przyszłość.

Nadal będizemy uzywac nowych technologicznych „świecidełek” aby pokazywać moc tradycyjnego rękodzieła. Nadal będziemy tym zapleczem dzielić się z prxedsiębiorcami handamde. Niezmiennie również będę eksportować to rękodzielniczo-biznesowe know-how do innych branż szeroko rozumianego biznesu on-line. Jestem więc spokojna, bo choć narzędzia/trendy na pewno będą się zmieniać, nasza misja pozostaje ta sama i wydaje się na kruczowe zmiany dosyć odporna 🙂

Cenna rada dla czytelników…

Działaj!

Klarownośc rodzi się w działaniu, a błędy to najcenniejsze lekcje i najśmieszniejsze wspomnienia.

Droga przedsiębiorczyni to najbardizej rozwojowa ścieżka życia i warto dać sobie prawo, by u jej kresu spoglądać na te wszystkie wzloty i upadki i westchnąć „Niczego nie żałuję, spróbowałam!”

Trzymam kciuki za Twój biznes!

Dziękuję za rozmowę!

 

Agnieszka Gaczkowska - Wywiad z Agnieszką Gaczkowską. To jest magia, kiedy kolejny twórca używa mojej metody prowadzenia warsztatów.

Agnieszka Gaczkowska

Architekt, rękodzielnik, przedsiębiorca i mentor biznesowy. Założycielka marki OPLOTKI – przestrzeni stworzonej z myślą o rękodzielnikach i pasjonatach rękodzieła. Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Jej misją jest pokazanie, że rękodzieło to nie tylko drogie hobby. Wierzy w moc współpracy i dzielenia się swoją wiedzą. Zaraża entuzjazmem, miłością do pasji i pozytywnym nastawieniem, zrzeszając imponującą społeczność pasjonatów, rękodzielników i rzemieślników.

 

Czy Ty też prowadzisz warsztaty rękodzieła?

A może planujesz zacząć?

tutaj znajdziesz szczegóły 🎉

https://oplotki.pl/zapis-na-kurs-dla-prowadzacych-warsztaty-handmade/

 

Przeczytaj także

Pomysł na siebie już na studiach!

Pomysł na siebie już na studiach!

Studia to bez wątpienia ciekawy czas w naszym życiu. To od Ciebie zależy jak go wykorzystasz,…
Kurs online – jajko na szydełku od podstaw Eli Mroczek z Bajery Eli – opinia i recenzja kursu

Kurs online – jajko na szydełku od podstaw Eli Mroczek z Bajery Eli – opinia i recenzja kursu

W dzisiejszych czasach rękodzieło przeżywa swój renesans, a szydełkowanie jest jedną z tych technik, które szczególnie…
Skrzasie – recenzja króliczka uszytego na zamówienie przez Joannę Kadej

Skrzasie – recenzja króliczka uszytego na zamówienie przez Joannę Kadej

W poszukiwaniu wyjątkowego akcentu, który dodałby uroku naszym wielkanocnym dekoracjom, natrafiłam na coś naprawdę niezwykłego –…

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *